W samorządach trwają analizy, które spółki miejskie – świadczące podstawowe usługi dla społeczności lokalnych, takie jak wywóz śmieci, dostawa wody i transport publiczny – załapią się na rządowy mechanizm obniżania tegorocznych cen energii, a które nie. Od tego zależy, czy podniosą ceny za swoje usługi. - potwierdza Łukasz Zimnoch, rzecznik firmy Tauron.
Wyjaśnijmy, że chodzi o ustawę z 13 czerwca 2019 r. zmieniającą ustawę o zmianie ustawy o podatku akcyzowym oraz niektórych innych ustaw, ustawę o efektywności energetycznej oraz ustawę o biokomponentach i biopaliwach ciekłych, która weszła w życie 29 czerwca br.
Rozmiar się liczy
Jeszcze w czerwcu, na etapie prac sejmowych, samorządowcy zgłaszali swoje obawy w związku z tym, że w katalogu podmiotów z zamrożonymi cenami nie ma spółek komunalnych. Minister energii Krzysztof Tchórzewski odpowiadał wtedy, że według jego wiedzy około 70 proc. spółek komunalnych mieści się w ustawowej definicji małego przedsiębiorstwa.
Jakie to ma znaczenie w kontekście cen energii? Zgodnie ze znowelizowaną ustawą prądową mechanizm stabilizacji cen energii w I półroczu dotyczy wszystkich odbiorców. W II półroczu dotyczyć będzie m.in. mikro- i małych przedsiębiorców. Pozostali objęci zostaną pomocą de minimis, w zgodności z przepisami dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2009/72 z 13 lipca 2009 r. – informuje nas Ministerstwo Energii (ME).
To oznacza, że tylko małe samorządowe spółki komunalne z automatu skorzystają z rządowego mechanizmu. Średnie i duże podmioty nie będą już objęte zamrożeniem cen energii. A to jedna trzecia wszystkich spółek komunalnych w kraju.
Co prawda będą one mogły ubiegać się o dopłatę do każdej kupionej, a zużytej w II połowie 2019 r. ilości energii w ramach dozwolonej przepisami UE pomocy de minimis, ale pomoc ta jest ograniczona do 200 tys. euro w ciągu trzech lat podatkowych (wyjątkiem są przedsiębiorstwa z sektora drogowego transportu towarów, gdzie limit otrzymanej pomocy wynosi 100 tys. euro).
- diagnozuje Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich.
Sytuacja w miastach
Problem ma Gdańsk, w którym podwyżki cen energii elektrycznej dotkną w 2019 r. pięć z jedenastu działających tam spółek komunalnych. Są to: Gdańskie Autobusy i Tramwaje (zatrudniają ok. 1,4 tys. osób), Zakład Utylizacyjny (ok. 240 osób), Gdańskie Wody (ok. 140 osób), Gdańska Infrastruktura Wodociągowo-Kanalizacyjna (ok. 130 osób) oraz Gdańskie Usługi Komunalne (ok. 90 osób).
- mówi Jędrzej Sieliwończyk z gdańskiego magistratu.
W lepszej sytuacji są władze Krakowa. Co prawda Krakowski Holding Komunalny SA (KHK SA), czyli największa spółka miejska, jest średnim przedsiębiorcą w rozumieniu art. 7 ust. 1 pkt 3 ustawy – Prawo przedsiębiorców (w związku z czym od poniedziałku nie jest już beneficjentem nowej ustawy prądowej), ale jest przede wszystkim wytwórcą energii elektrycznej i kupuje jedynie znikome jej ilości. Dlatego przepisy ustawy i problem cen prądu mają na niego mniejszy wpływ niż na inne spółki komunalne.
- mówi Kamil Popiela z urzędu miasta.
We Wrocławiu od 2013 r. działa grupa zakupowa, składająca się z 234 jednostek nieposiadających osobowości prawnej (są to m.in. samorządowe zakłady budżetowe, szkoły i żłobki), w imieniu których to miasto zawiera umowę na zakup energii elektrycznej. Do tego dochodzi dziewięć spółek miejskich oraz 28 instytucji kultury i zakładów opieki zdrowotnej. wyjaśnia Grzegorz Rajter z urzędu miasta we Wrocławiu.
Niejasna przyszłość
Rząd zdaje się nie przejmować sytuacją spółek komunalnych. - ucina resort. Mechanizm stabilizacji cen dotyczy tylko tego roku, a co będzie w roku 2020 – tego już nikt nie precyzuje. – mówi Grzegorz Rajter.
Jego zdaniem nie mamy więc do czynienia z rzeczywistym oszczędnościami, lecz opóźnieniem i przesunięciem obowiązywania wysokich cen w czasie.