Gantner odniósł się do wypowiedzi premiera Mateusza Morawickiego wygłoszonej na początku marca br. podczas Europejskiego Forum Rolniczego w Jasionce k/ Rzeszowa. Premier był pytany, jak można zwiększyć udział polskiego rolnictwa w sprzedaży produktów w sklepach, odpowiedział: chcemy zaproponować ustawę, która w sposób obligatoryjny i realny obniży możliwość sprzedaży przez sieci wielkopowierzchniowe ich własnych produktów, pod ich własną marką - powiedział szef rządu.

Mamy bardzo dobry rynek wewnętrzny, mamy bardzo lojalnych konsumentów, którzy faktycznie są przyzwyczajeni do kupowania polskich smaków i nie wiem, czy to koniecznie trzeba jakąś specjalną ustawą regulować - powiedział Gantner.

Rodzi się pytanie, czy na pewno chcemy być krajem, który stosuje takie obostrzenia, biorąc pod uwagę, że nasz rozwój opiera się na eksporcie żywności. "Jeżeli wszystkie inne kraje będą stosowały takie obostrzenia, będą regulowały sobie w ten sposób rynki, no to łatwo sobie pomyśleć, iż możemy dojść do bardzo nieciekawej sytuacji, że sami odbijemy się od takiego muru jako eksporter i to nie będzie dobre dla polskiej gospodarki żywnościowej - argumentował dyrektor.

Zdaniem Gantnera, to, co powinno być najważniejsze, to także kto zajmuje się gospodarką żywnością, a więc czy zakład jest w Polsce, czy produkuje z polskich surowców, czy zatrudnia polskich pracowników. Bo - jak zaznaczył - mogłoby tak być, że zakłady produkują np. w Czechach czy na Słowacji a sprzedają w Polsce.

Może czas najwyższy trochę docenić, że właśnie te firmy, nawet te największe, nie dość, że są w Polsce, nie dość, że płacą podatki w Polsce, wspierają lokalne społeczności, to jeszcze, co najważniejsze również są częścią eksportu i są firmy, które produkują nie tylko na rynek polski, ale na 70 krajów na świecie, korzystając z polskich surowców, z polskiej siły i z polskich pracowników - powiedział.

Gdybyśmy chcieli myśleć tylko wyłącznie kategoriami kapitału, biorąc pod uwagę że niektóre firmy też polskie są spółkami akcyjnym, to można by się za chwilę bardzo mocno zdziwić, ponieważ kapitał bardzo szybko potrafi się zmienić, szczególnie akcyjny - zauważył Gantner.