Jutro ma dojść do głosowania układu GetBacku z wierzycielami. Jeszcze chwilę temu wydawało się, że najbardziej prawdopodobny scenariusz to znalezienie inwestora. Jeden chętny był – szwedzki Hoist, ale nieoczekiwanie wycofał się z rozmów.
- – tłumaczy cytowany w komunikacie prasowym prezes GetBacku Przemysław Dąbrowski.
Dla kierowanej przez niego spółki to duży problem. Zarząd windykatora uważa bowiem, że kontynuowanie działalności operacyjnej przez GetBack nie przyniesie zbyt wiele dobrego obligatariuszom i niesie ryzyko, że odzyskają bardzo niewiele zainwestowanych pieniędzy. Korzystniejszy miał być wariant z inwestorem, tym bardziej, że służył jako argument w rozmowach o tzw. haircut, czyli umorzeniu części długu z bankami. Udało się wynegocjować, że 6 z 7 banków odpuści sobie ok. 60 mln zł. Co miało poprawić propozycję układową.
Teraz ma się pojawić mieszany scenariusz operacyjno-inwestorski, który zakłada spłatę obligatariuszy na poziomie 25 proc. w ciągu 8 lat.
- – tłumaczy Dąbrowski.
To oznacza, że Hoist może kupić wybrane portfele, podobnie jak pozostałych dwóch inwestorów, którzy wcześniej wyrażali takie podejście do aktywów GetBacku.