W Krajowej Szkole Administracji Publicznej trwają już prace nad nowym systemem oceniania. zdradza nam jeden z pracowników KSAP. Dodaje, że cechy, które wyjdą zdecydowanie na plus słuchacza, zostaną wpisane do jego portfolio jako potwierdzone przez szkołę.
Znamy się tylko z widzenia
Z informacji, do jakich dotarliśmy, wynika, że departament służby cywilnej w kancelarii premiera jest bardzo zainteresowany tym, jak nowy system oceniania przyszłych absolwentów się sprawdzi. – potwierdza nasz informator z KSAP.
Eksperci są jednak podzieleni co do tego, czy ocena 360 stopni sprawdzi się w administracji państwowej. przyznaje dr Stefan Płażek, adiunkt z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Jego zdaniem wzajemne wystawianie sobie not może sprawdzać się w korporacjach, ale nie w administracji, która ma inne cele niż pomnażanie majątku firmy. ostrzega Płażek.
Innego zdania jest prof. Bogumił Szmulik, radca prawny, ekspert ds. administracji publicznej. – komentuje. Uważa, że ocena 360 stopni jest dobrym rozwiązaniem, choć trzeba mieć świadomość, że w dużych departamentach ludzie znają się z widzenia, ale jeden o drugim nie wie zbyt wiele. To może utrudnić rzetelne wystawianie opinii.
Piętnowanie przez ocenianie
Część ekspertów ma wątpliwości co do tego, jak i do czego wykorzystywana będzie ocena okresowa. zauważa prof. Krzysztof Kiciński, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego.
Podobnego zdania jest prof. Jolanta Itrich-Drabarek z Uniwersytetu Warszawskiego, autorka komentarza do ustawy o służbie cywilnej. – przestrzega. I stoi na stanowisku, że ocena pracowników korpusu powinna prowadzić do poprawiania efektywności i skuteczności działania urzędu.
Nieco inaczej na pomysł kancelarii premiera patrzą korporacje, które wdrażają ocenę 360 u siebie. wylicza Dorota Szymańska z firmy szkoleniowej Falco. I zwraca uwagę, że ważną kwestią jest dobór takich kryteriów oceny, które dobrze oddają specyfikę pracy na danym stanowisku, a także przeszkolenie zarówno oceniających, jak i ocenianych. – komentuje.
Wszyscy są najlepsi
Szef służby cywilnej Dobrosław Dowiat-Urbański w ubiegłotygodniowej rozmowie z DGP przyznał, że ostatnie zmiany w systemie not okresowych miały miejsce w 2015 r. i dopiero po dwóch cyklach oceniania można dyskutować nad innymi rozwiązaniami. Uwzględniając to, że urzędników opiniuje się co 2 lata, o ewentualnych zmianach można byłoby mówić dopiero po 2019 r.
Dowiat-Urbański na tę chwilę nie chce zmieniać oceny (ale też nie odżegnuje się całkowicie od reformy systemu w przyszłości), choć eksperci mocno krytykują ostatnią nowelizację w tym zakresie. Zwracają uwagę, że nadal prawie 100 proc. osób uzyskuje pozytywne noty. Dodatkowo system opiniowania jest mocno zbiurokratyzowany, a przełożeni często traktują obowiązek po macoszemu.