Przez lata Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów bardzo chętnie informował o tym, jak firmy stosują w umowach niedozwolone klauzule i w ten sposób oszukują konsumentów. Nie unikał też nakładania wysokich kar. Teraz okazuje się, że wiele z tych decyzji wyląduje w koszu. Urzędnicy bowiem – zdaniem Sądu Apelacyjnego w Warszawie – poszli na skróty.

Reklama

Pozbawili tym samym biznes prawa do obrony. Co to oznacza? Że klienci m.in. firm pożyczkowych i biur podróży w walce z przedsiębiorcami nie będą mogli się powoływać na stwierdzenie przez organy państwa nieprawidłowości w ich działalności. W efekcie mogą przegrać toczące się indywidualne sprawy sądowe. Z drugiej strony kilkaset firm uniknie kar z przyczyn proceduralnych. I to nawet wówczas, gdy faktycznie stosowały niedozwolone praktyki. Wreszcie do państwowej kasy nie trafi kilkadziesiąt milionów złotych, za to budżet będzie musiał zapłacić za wieloletnie spory sądowe.

Sprawa związana jest z rejestrem klauzul niedozwolonych. Gdy sąd wpisywał w nim dany element umowy, przedsiębiorca nie mógł go stosować. Jeśli to robił, UOKiK tego zakazywał i z reguły nakładał karę. Ale tu urzędnicy poszli o dwa kroki za daleko. Karali nie tylko za stosowanie dokładnie takich samych wpisów jak te znajdujące się w rejestrze, lecz także za używanie podobnych. Ponadto wyszli z założenia, że skoro sąd stwierdził już kiedyś, iż "firma A nie może robić X", uznałby również, że "firma B nie może robić X”.

Sąd Apelacyjny w Warszawie w ostatnich tygodniach orzekł jednak, że takie postępowanie było niewłaściwe. I musi skutkować uchyleniem decyzji urzędników. Dodatkowo – jak wskazuje radca prawny Aleksander Stawicki, senior partner w kancelarii WKB Wierciński Kwieciński Baehr – UOKiK szeroko interpretował podobieństwo klauzul wpisanych do rejestru.
Kwestionowane były nie tylko klauzule tożsame, lecz także te jedynie w pewnym stopniu podobne do siebie. Wśród tych, którzy już wygrali z UOKiK, są firmy różnej wielkości.

Zwyciężyli m.in. Aviva oraz biuro podróży Partner. Ubezpieczeniowy gigant dzięki temu zaoszczędził pół miliona złotych. Prawomocne wyroki na razie zapadły w kilkunastu sprawach.
Na rozpatrzenie czeka niemal 200 podobnych. Eksperci spodziewają się, że także w nich decyzje prezesa UOKiK zostaną uznane za wydane z naruszeniem prawa. Urząd ma prawo do wniesienia skarg kasacyjnych do Sądu Najwyższego. Jeszcze nie zdecydował, czy to uczyni.

>>>Więcej we wtorkowym wydaniu "Dziennika Gazety Prawnej"
Reklama