Dziennik Gazeta Prawana logo

Prąd taniej kupić, niż produkować

22 stycznia 2015, 07:00
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Prąd taniej kupić, niż produkować
Shutterstock
W zeszłym roku zużycie energii elektrycznej w naszym kraju po raz pierwszy od co najmniej dziesięciu lat było wyższe od produkcji. Bardziej od wytwarzania energii, naszym firmom opłaca się ją kupić za granicą.

Nasze elektrownie wyprodukowały w 2014 r. 156,6 TWh, o 3,7 proc. mniej niż rok wcześniej, natomiast zużycie, rosnąc o 0,5 proc., sięgnęło 158,7 TWh. Przez ostatnią dekadę Polska sprzedawała sporo prądu za granicę – czasami nawet ponad 11 TWh rocznie. W ubiegłym roku musieliśmy sprowadzić do kraju prawie 2,2 TWh.

Zdaniem Pawła Nierady, eksperta ds. energetyki z Instytutu Sobieskiego, spadek produkcji krajowej przy wzroście zużycia wynika przede wszystkim z relacji cenowych na rynkach w Niemczech czy Skandynawii i w Polsce. – – argumentuje ekspert.

Analitycy wskazują również na inne powody, m.in. taniejące paliwa w Europie (w Polsce spadek cen hamowany jest przez słabnącego złotego), a ponadto rosnący udział produkcji z odnawialnych źródeł w Niemczech. – – zauważa Izabela Albrycht, prezes Instytutu Kościuszki. Ponieważ tego rodzaju produkcja jest mocno subsydiowana, cena energii elektrycznej na niemieckim rynku hurtowym stale się obniża. Dość powiedzieć, że OZE mają w niemieckim rynku udział sięgający 25 proc. 25 mld euro wykładanych rocznie przez tamtejszych podatników na dopłaty do energii odnawialnej (220–230 euro na przeciętną rodzinę) robi swoje. Energia w hurcie tanieje, co musi oznaczać presję cenową na inne rynki.

W ostatnim kwartale 2014 r. cena 1 MWh na Towarowej Giełdzie Energii w Warszawie wahała się pomiędzy 42 a 44 euro. W tym czasie za 1 MWh na Europejskiej Giełdzie Energii (EEX), gdzie handluje się prądem od niemieckich wytwórców, czy na czeskiej Energetycznej Giełdzie Praga (PXE) płacono 32–36 euro, zaś na skandynawskiej Nord Pool Spot kurs 1 MWh wahał się między 29,5 a 32 euro.

To między innymi, a być może głównie, wpływ subsydiowanej energii z OZE powoduje trudności w funkcjonowaniu konwencjonalnych elektrowni. W skrajnych przypadkach, tak jak właśnie w Niemczech, pojawiają się tzw. ceny ujemne, które oznaczają, że tradycyjnie wytwórcy płacą za to, aby nie wyłączać zakładów i produkować dalej prąd.

– uważa sekretarz generalny Eurelectric Hans ten Berge. – – tłumaczy z kolei Michael Fübi, prezes RWE Technology. – .

Na krótką metę taka sytuacja może być korzystna dla odbiorcy końcowego. Z czasem jednak, z powodu trwałej nierentowności istniejących elektrowni i ekonomicznego bezsensu budowy nowych, konieczne staje się wprowadzanie kolejnych regulacji dla energetyki konwencjonalnej, które wypaczają wolnorynkowe reguły. Jednak brak takich rozwiązań może rodzić ryzyko utraty bezpieczeństwa energetycznego. To już teraz jest problem, z jakim borykają się Belgowie, którzy przez lata importowali coraz więcej prądu z Niemiec, u siebie stawiając prawie wyłącznie OZE. Dziś nie mogą zbilansować rynku i stoją przed perspektywą przerw w dostawach energii.

– uważa Nierada. W jego opinii gdyby wynikało to stąd, że nie jesteśmy w stanie zaspokoić swoich potrzeb energetycznych, mielibyśmy do czynienia z niepokojącym zjawiskiem. Dopóki jednak jest to efekt zarządzania aktywami i optymalizowania kosztów, przy jednoczesnym utrzymaniu zdolności do samodzielnego zaspokajania potrzeb, kłopotu nie ma. – dodaje. Jednak to, że w zeszłym roku takiego problemu nie było, nie oznacza, iż nie będzie go w przyszłym. Już bowiem pojawiają się głosy, że właśnie w 2016 r. grozi nam realny deficyt mocy. – – mówi Albrycht. – – dodaje.

Szefową Instytutu Kościuszki niepokoi szczególnie to, że duże elektrownie na węgiel kamienny nie pracują na 100 proc. mocy. Ich produkcja w 2014 r. spadła o ponad 5 proc. – – zauważa. Owa czarna perspektywa jest taka, że najstarsze bloki węglowe będą zamykane, ale nowe, wysoko sprawne na to paliwo nie będą powstawać. –

– konkluduje Nierada.

OPINIE

Andrzej Sikora prezes Instytutu Studiów Energetycznych: Mamy poważny problem z prognozowaniem
Polska jest importerem energii netto. Stało się tak, mimo że liczba i przepustowość interkonektorów jest na tyle niewielka, że wciąż dość skutecznie chronimy nasz rynek wewnętrzny. Na podstawie danych dotyczących tylko jednego roku nie można jednak jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie o konsekwencje. Z pewnością jednak powinno nas niepokoić to, że Polska, czyli kraj, który stoi surowcami i powinien być co najmniej samowystarczalny pod względem energetycznym, a jeszcze lepiej, by był gwarantem dla całej Europy Środkowej, staje się importerem prądu. Trudno też przewidzieć, czy taka sytuacja będzie się powtarzać. W Polsce mamy bowiem dość poważny problem z prognozowaniem. Analizy energetyczne są jednowymiarowe i oparte na nielicznych parametrach. W efekcie nie wiemy, jak należy się przygotować i jak reagować na tego typu sytuacje.

Agata Staniewska wicedyrektor departamentu energii i zmian klimatu KPP Lewiatan: Import prądu do Polski może rosnąć
Nieznaczny spadek produkcji energii w zeszłym roku wynika z relacji handlowych, a konkretnie z tego, że sprowadzono do Polski tańszy prąd ze Szwecji. Nie oznacza zatem, że mamy problem z mocami. Zapewne, gdyby były możliwości zakupu większych ilości energii z zagranicy, produkcja krajowa zmniejszyłaby się w większym stopniu. Z punktu widzenia odbiorcy to oczywiście bardzo korzystne zjawisko. Jest to jednak także wyraźny sygnał dla polskich firm energetycznych oraz górniczych. Import prądu może bowiem wzrosnąć w przyszłości, jeśli otworzą się możliwości sprowadzania go z nowych atrakcyjnych cenowo kierunków.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj