W najlepszej sytuacji finansowej są małe, tradycyjnie zarządzane Kasy, w których zachowane zostały zasady rzeczywistej więzi pomiędzy członkami - ocenił przewodniczący KNF. - Im dalej od Kasy Krajowej, tym lepsza sytuacja finansowa SKOK - podkreślił Andrzej Jakubiak.

Szef KNF powiedział również, że choć SKOK-i podkreślają, iż nie są bankami, to niektóre z nich kopiują rozwiązania z systemu bankowego. - W szczególności na krytyczne uwagi w tym zakresie zasługuje polityka wynagradzania zarządu - powiedział Jakubiak. Dodał, że średnie miesięczne wynagrodzenie członka zarządu w czterech największych kasach o aktywach powyżej 500 milionów złotych wynosi 69,5 tysiąca złotych miesięcznie. Tymczasem w kasach małych, dobrze zarządzanych prezes sprawuje funkcję społecznie, czasem bez wynagrodzenia. Tam średnie miesięczne wynagrodzenie wynosi 3 tysiące 850 złotych brutto.

Szef KNF polemizował też z często powtarzaną opinią, że SKOK-i świadczą usługi głównie dla osób uboższych, dla drobnych ciułaczy, dla osób zaciągających niewielkie pożyczki. - Tymczasem dane sprawozdawcze, które otrzymuje KNF pokazują co innego - mówił Jakubiak.

Przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego powiedział również, że w grupie spółek w sektorze SKOK występują liczne powiązania organizacyjne i personalne, powodujące, że wąska grupa osób odnosi korzyści kosztem całego sektora SKOK. Poinformował również, że centralną rolę w grupie spółek utworzonych przez Kasę Krajową pełnią podmioty z Luksemburga. Dodał, że znaczące środki finansowe, około 141 milionów złotych, są nadal utrzymywane poza Polską, zamiast sprowadzenia ich do kraju i przeznaczenia na ratowanie zagrożonych kas, czego ciągle oczekuje KNF.

Jakubiak powiedział, że spółki z grupy SKOK pozostają poza nadzorem KNF, a niektóre z nich nie zatrudniają, poza władzami żadnych innych pracowników.

CZYTAJ TAKŻE: Kaczyński: Związki PiS ze SKOK-ami "wysoce ograniczone" >>>