Ekonomiści spodziewają się, że na najbliższym, październikowym posiedzeniu Rada Polityki Pieniężnej obniży podstawową stopę procentową o 0,25 pkt proc., do rekordowo niskiego poziomu 2,25 proc. Ale to nie wszystko. Zdaniem ekonomistów do końca roku może dojść do jeszcze jednej lub dwóch obniżek, które mogą zepchnąć stopę do 1,75–2 proc. Pojawiają się nawet prognozy spadku do 1,5 proc. Zmniejszy to atrakcyjność oszczędzania.

Reklama

CZYTAJ TAKŻE: 564 mld zł na lokatach. Nigdy wcześniej Polacy nie mieli tak dużych oszczędności>>>

W sytuacji, gdy wzrost gospodarczy spowalnia, a inflacja jest dużo niższa, niż oczekiwano, RPP nie ma raczej innego wyjścia niż obniżki. Posiadacze oszczędności nie mają przed sobą łatwego zadania w poszukiwaniu wyższych zysków - mówi Piotr Bielski z BZ WBK.

Wojciech Bogacki z departamentu zarządzania majątkiem mWealth Management wskazuje, że przy wyższych oczekiwaniach co do zysków konieczne jest podjęcie dodatkowego ryzyka. Dodaje, że na niższych stopach z reguły zyskuje rynek kapitałowy, m.in. akcje. Niższa zyskowność lokat zwykle bowiem wypycha część kapitału z banków w poszukiwaniu lepszych stóp zwrotu.

Marcin Wiński z Friedrich Wilhelm Raiffeisen zaznacza, że na spadku stóp korzystają też same spółki, bo obniża się koszt pozyskiwanego przez nie finansowania. - Spadek stóp procentowych oznacza dla nich obniżenie kosztów odsetek. Uzyskane oszczędności przekładają się na wyższy wynik netto - twierdzi Łukasz Jańczak z Espirito Santo Investment Bank.

Do niedawna notowania na GPW nie były jednak najlepsze. Giełdzie szkodziły zmiany w systemie emerytalnym i konflikt na Ukrainie. Teraz te czynniki są już w dużym stopniu uwzględnione w cenach akcji. – Sądzę, że dobrze dobrany portfel akcji lub funduszy akcyjnych może w ciągu roku przynieść solidny wynik jednocyfrowy, a w optymistycznym scenariuszu nawet przekraczający 10 proc. – ocenia Wojciech Bogacki.

Rozmówcy DGP zalecają jednak ostrożność w wyborach. Dalsze perturbacje na Ukrainie i ewentualne problemy Polski i innych gospodarek europejskich, m.in. Niemiec, z powrotem na przyspieszoną ścieżkę wzrostu, mogą potencjał akcji osłabić.

Przy gorszych wskaźnikach gospodarczych uwaga inwestorów będzie się skupiać na spółkach regularnie wypłacających pokaźne dywidendy. Ożywienie popytu i inwestycji może za to pchnąć mocno w górę notowania małych i średnich spółek - wskazuje Ryszard Rusak z Union Investment TFI.

Specjalista mWealth Management poszukującym zysków zwraca uwagę na rozwijający się rynek obligacji korporacyjnych. Obecnie na rynku Catalyst średnie oprocentowanie tego typu papierów wynosi ok. 7 proc. – Biorąc pod uwagę, że z obligacjami korporacyjnymi wiąże się ryzyko, zalecałbym ostrożność w przypadku papierów, które dają premię w wysokości wyższej niż ok. 3,5–4 pkt proc. ponad WIBOR (stawka oprocentowania kredytów na polskim rynku międzybankowym). Premia na poziomie 4,5 pkt i wyżej oznacza już dość wysokie ryzyko inwestycyjne – tłumaczy Wojciech Bogacki.

WIBOR wynosi teraz ok. 2,3 proc. Spadek stóp oznacza jednak spadek i tego wskaźnika.

Specjaliści PKO BP zwracają z kolei uwagę na inwestycje poza rynkiem kapitałowym i wysoką rentowność wynajmu mieszkań, która według danych NBP wynosi ok. 7 proc. brutto, co oznacza podniesienie stawek czynszowych do wartości mieszkań, bez dodatkowych kosztów.

Tu jednak opinie są podzielone. Na kilkuprocentowe, wyższe niż na lokatach zyski z najmu można liczyć, kupując lokal za gotówkę lub z udziałem takiego kredytu, którego koszt nie pożre przychodów z czynszu. Marcin Wiński zwraca też uwagę, że to inwestycja o małej płynności, gdzie trzeba uwzględniać m.in. koszty remontów, nierzetelnych najemców i ewentualną dekoniunkturę w nieruchomościach.

Może się okazać, że w długim terminie będzie to inwestycja kłopotliwa - dodaje.