Reprezentująca ich kancelaria prawna ma wyjść z żądaniami najdalej idącymi. Te zakładają możliwość rezygnacji z kredytu w danym banku przy rozliczeniu się z niego po kursie z dnia zawarcia umowy. O tym, że ich wygrana nie pozostałoby bez wpływu na polską gospodarkę przekonany jest Konrad Mitręga, dyrektor oddziału PrivateBrokers.
- wskazuje w rozmowie z dziennik.pl. I zastawia się,
Ale czarny scenariusz zakłada także, że wygrana kancelarii mogłaby zachwiać kondycją finansową banków - szczególnie tych, którym nie udało się zrównoważyć kredytów walutowych tymi udzielanymi w złotówkach. Jaki procent instytucji taka sytuacja mogłaby dotyczyć, nie sposób oszacować.
W ślad za tym może iść - jak przekonuje Konrad Mitręga - wycofanie się banków z inwestycji, w tym także wielomilionowych wydatków reklamowych, co już widać na zagranicznych rynkach.
- wskazuje dla przykładu.
Jego zdaniem kłopoty klientów, którzy brali kredyty we frankach, to wypadkowa . Banki, instytucje międzynarodowe były w stanie ciągnąć kurs walut w dół, a kurs złotówki w górę, jak podkreśla. dodaje.
Ale wygrana kredytobiorców mogłaby także skutkować innymi zmianami. W grę wchodzi także uwolnienie rynku nieruchomości. Teraz jest to niemożliwe, bo kredyt wynosi 150 proc. wartości lokalu.
- przekonuje dyrektor oddziału PrivateBrokers.
Zmiany w podejściu banków do klienta widać już teraz. Świadczyć może o tym fakt, że nie udzielają one kredytów w walutach obcych.