Dziennik Gazeta Prawana logo

Rząd i prezydent wymierzyli ciosy w zieloną energię.

23 września 2013, 08:01
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Rząd i prezydent wymierzyli ciosy w zieloną energię.
Shutterstock
Nowe przepisy resortu gospodarki, zdaniem ekspertów doprowadzą do tego, że Polskę zaleją stare wiatraki, które nie nadają się już do pracy na Zachodzie. Z kolei pomysł prezydenta może znacznie ograniczyć ilość miejsc pod farmy wiatrowe.

W ciągu kilku dni na firmy z sektora energetyki wiatrowej spadły dwa ciosy. Przedstawiony przez Ministerstwo Gospodarki zarys nowego systemu wsparcia dla odnawialnych źródeł energii (OZE) i propozycja prezydenckiej ustawy krajobrazowej mogą uniemożliwić budowę nowych farm.

  mówi Wojciech Cetnarski, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej (PSEW).

Zdaniem Janusza Pilitowskiego, dyrektora departamentu energetyki odnawialnej w resorcie gospodarki, taki scenariusz nie nastąpi. - broni się Pilitowski.

- twierdzi Cetnarski.

Rządowe aukcje na zakup określonej ilości energii po najniższej cenie przez okres 15 lat to fundament założeń nowego systemu wsparcia dla OZE. Dziś do pozyskania dopłat w postaci certyfikatu, który potem można sprzedać, wystarczy wybudować zieloną elektrownię i rozpocząć produkcję.

Zgodnie z danymi Urzędu Regulacji Energetyki na koniec czerwca najwięcej mocy zainstalowanej jest w wiatrakach – 2807 MW, 941 MW w elektrowniach biomasowych, 966 MW w elektrowniach wodnych. 141 MW przypada na biogaz. Polska wspiera OZE, bo w 2020 r. 19 proc. wyprodukowanej energii elektrycznej musi pochodzić z czystych źródeł. Rządowe dokumenty zakładają, że do tego celu potrzeba 6 tys. MW mocy w wietrze.

Jak mówi Cetnarski, do końca roku łączna moc w elektrowniach wiatrowych wyniesie 3–3,1 tys. MW. - przekonuje. PSEW szacuje, że moc wszystkich rozpoczętych projektów wiatrowych w Polsce wynosi dziś ok. 1000 MW, ale jeśli przyjęty zostanie zaproponowany system wsparcia, część z nich nie zostanie ukończona.

Uzyskanie pozwoleń dla następnych projektów może z kolei utrudnić prezydencki projekt ustawy krajobrazowej, która na początku lipca trafiła do Sejmu. Dokument dotyczy głównie ograniczenia możliwości stawiania reklam na dziko, ale rykoszetem może uderzyć w energetykę wiatrową. Jeśli znajdujące się w dokumencie pojęcie obejmie też maszty z turbinami wiatrowymi, marszałkowie województw dostaną do ręki narzędzie, którym będą w stanie zablokować budowę farmy wiatrowej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj