Drogi, rewitalizacja, środowisko – to główne rodzaje inwestycji, jakie polskie samorządy chcą realizować w kolejnych latach dzięki pieniądzom z Unii Europejskiej. DGP zapytał największe miasta wojewódzkie, jaka jest ich lista priorytetów, które projekty będą pierwsze i najważniejsze.

Reklama

Z deklaracji samorządów wynika, że przez najbliższą dekadę będą się zajmować praktycznie tym samym, co przez ostatnie lata – nadrabianiem cywilizacyjnych zaległości. Wiele wniosków o unijne dofinansowanie jest już gotowych i czeka tylko na pieniądze.

W zupełnie innym kierunku idą jednak zalecenia Komisji Europejskiej. Jej zdaniem należy w pierwszej kolejności inwestować w cyfryzację państwa, szerokopasmowy internet czy wspieranie małych i średnich firm. Plany polskich miast dalekie są od założeń Brukseli, które zostały skrojone na potrzeby programu Europa 2020.

Nasze samorządy odpowiadają, że zanim zaczną wprowadzać u siebie internetową rewolucję, najpierw wolą nadrobić zaległości wobec Zachodu w bardziej przyziemnych dziedzinach. Przypominają również, że poprzedni budżet Unii też miał swój punkt odniesienia – Strategię Lizbońską. Celem tamtych ambitnych planów było uczynienie Europy do 2010 r. najbardziej dynamicznym regionem na świecie, rozwijającym się szybciej niż Stany Zjednoczone. Efekty były mizerne z powodu – jak napisała sama Komisja – zbyt obszernego programu, słabej koordynacji i sprzecznych celów.

Samorządy przekonują, że wiedzą lepiej, czego im najpilniej potrzeba. Dlatego zainwestują w beton, a nie w chmurę (nowe rozwiązania do przechowywania danych w internecie).