Dziennik Gazeta Prawana logo

Chcesz zmienić dostawcę prądu? Zapomnij

22 stycznia 2013, 06:25
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Instalacja energetyczna
Zapomnij o zmianie dostawcy prądu /Shutterstock
W wielu krajach Unii, zmiana sprzedawcy prądu przynosi wielkie oszczędności. Ale nie w Polsce. Choć możemy zmienić dostawcę, to jednak nie wpłynie to na nasze rachunki.

Porzucenie dotychczasowego dostawcy energii elektrycznej daje mieszkańcom wielu krajów Unii Europejskiej gigantyczne oszczędności – wynika z danych European Energy Markets Observatory (EEMO) firmy Capgemini. Ale nie w Polsce.Zmieniając dostawcę, Szwed jest w stanie obniżyć roczne wydatki na prąd o 36 proc., Niemiec – o 21 proc. Na czele zestawienia są jeszcze Holandia (19 proc.), Belgia (18 proc.), Włochy (17 proc.) oraz Wielka Brytania (13 proc.). Na drugim biegunie znalazły się Hiszpania (2 proc.), Portugalia (4 proc.) oraz Francja (5 proc.).

W gronie maruderów rankingu znajduje się także Polska. Szacunki pokazują, że dzięki zmianie sprzedawcy możemy zaoszczędzić od 20 do maksymalnie 80 zł rocznie. Przy rocznych opłatach za prąd sięgających już średnio 2–2,5 tys. zł to grosze. Jak wynika z danych Urzędu Regulacji Energetyki, na taki ruch zdecydowało się jak dotąd dopiero 60 tys. polskich rodzin z 15 mln gospodarstw domowych. To mniej niż 0,5 proc. rynku.

– ocenia w rozmowie z DGP Grzegorz Onichimowski, były prezes Towarowej Giełdy Energii.

Regulator broni się, że nie rezygnując z ustalania maksymalnych stawek, działa właśnie w interesie gospodarstw domowych. – uzasadnia Agnieszka Głośniewska, rzeczniczka URE.

Przed kilkoma tygodniami regulator nie pozwolił na podwyżki największym sprzedawcom energii i przynajmniej do końca czerwca za prąd będziemy płacić tyle, ile w 2012 r. Tymczasem niemieckie RWE, które uważa, że swoich cen nie musi ustalać, podniosło je o blisko 2,1 proc.

Jednak analiza danych zebranych przez Capgemini przynosi niewygodny dla biurokracji wniosek. W krajach, gdzie stawki za energię ustala państwo, korzyści ze zmiany sprzedawcy zwykle nie zachęcają do domowej rewolucji. Tak jest m.in. w Hiszpanii, Portugalii i we Francji.

Jak zauważają autorzy raportu EEMO, na dużą konkurencję nie mają także co liczyć mieszkańcy krajów, w których istnieją silnie skoncentrowane rynki, czyli po prostu większość elektrowni kontroluje zaledwie jeden potężny producent energii. Tak jest np. we Francji, gdzie ok. 80 proc. prądu wytwarza zarządzany przez państwo EdF. Efekt – nawet konkurujący z sobą sprzedawcy muszą kupować energię od jednego producenta. Polska plasuje się pośrodku stawki, co oznacza, że potencjał do konkurencji jest u nas spory, ale o klientów walczą na razie tylko najmniejsi gracze na rynku, których rygor ustalania stawek nie obowiązuje. Efekt – atrakcyjną ofertę są w stanie przygotować dla garstki klientów.

Dzięki manipulowaniu cenami energia faktycznie jest w Polsce tańsza niż w UE, gdzie średnia cena elektryczności dla gospodarstw domowych to 18,4 euro za 100 kWh. Polska jest poniżej średniej – cena na początku 2012 r. wynosiła 13,5 euro. Jeśli jednak wziąć pod uwagę siłę nabywczą, Polacy płacą jedne z najwyższych rachunków za prąd. Drożej jest tylko na Cyprze, Węgrzech, Słowacji i w Niemczech.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj