Poza główną spółką, która ma pozyskiwać pieniądze i finansować inwestycje, program zakłada powstawanie dalszych spółek celowych. Te zaś wraz z uczestniczącymi w programie prywatnymi przedsiębiorstwami będą mogły liczyć na kredyty i poręczenia z Banku Gospodarstwa Krajowego.
Prawnicy ostrzegają, że taka konstrukcja finansowa może zostać uznana za pomoc publiczną w rozumieniu przepisów unijnych. To zaś oznacza, że każdorazowo wymagałaby akceptacji Komisji Europejskiej.
– wyjaśnia Beata Łączyńska, radca prawny z kancelarii Siwek Gaczyński & Partners.
– wyjaśnia.
Dopóki nie zostanie stworzony model prawny, trudno przesądzać, jak duże jest ryzyko.
– mówi dr Włodzimierz Dzierżanowski, prezes Grupy Doradczej Sienna.
– dodaje.
O opinię poprosiliśmy też Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Kilkakrotnie ostrzegał on rząd, że przygotowywane regulacje prawne mogą zostać uznane za pomoc publiczną (np. przy specustawie ministra transportu o pomocy dla podwykonawców).
– odpowiedziała Agnieszka Majchrzak z biura prasowego UOKiK.
Uznanie elementów programu Inwestycje Polskie za pomoc publiczną oznaczałoby konieczność uzyskania zgody KE. Gdyby rząd zaniechał wymaganej procedury, skutki mogłyby być dalekosiężne.
– ostrzega Agata Kulik, aplikant adwokacki z kancelarii Siwek Gaczyński & Partners.