Ceny detaliczne wieprzowiny były we wrześniu o blisko 5 proc. wyższe niż w końcu ubiegłego roku. Ale to nie koniec podwyżek. –– ocenia prof. Krystyna Świetlik z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej (IERiGŻ).
To przede wszystkim efekt małej podaży spowodowanej spadkiem hodowli trzody chlewnej. Doszło już do tego, że w końcu lipca było w Polsce zaledwie 11,6 mln sztuk świń – najmniej od ponad 40 lat. Przy tym zaledwie w ciągu dwóch ostatnich lat ich stado zmniejszyło się o ponad 3,2 mln sztuk.
Dzieje się tak w sytuacji, gdy ceny skupu trzody chlewnej od pewnego czasu szybko pną się w górę. W pierwszych trzech kwartałach tego roku były one o 23 proc. wyższe niż w tym samym okresie ubiegłego roku.
Ta galopada cen sprawiła, że w ubojniach są one w Polsce o 2 proc. wyższe niż średnio w Unii Europejskiej i o ponad 10 proc. wyższe niż np. w Danii.
Stąd też szybko rośnie import wieprzowiny ze Wspólnoty. W efekcie wzrośnie ujemne saldo w naszym handlu zagranicznym tym produktem. W ubiegłym roku import wieprzowiny był o 172 tys. ton większy od eksportu, a w tym roku może być wyższy o 259 tys. ton – szacują eksperci IERiGŻ.
– twierdzi prof. Świetlik.
Podwyżki hamować też będzie malejąca konsumpcja. Eksperci IERiGŻ szacują, że zmniejszy się ona w tym roku o ponad 2 kg na osobę do 40,5 kg z 42,8 kg w roku ubiegłym. Jeśli sprawdzi się ta prognoza, to konsumpcja wieprzowiny będzie najniższa od 2005 r. Gospodarstwa domowe starają się oszczędzać także na jedzeniu, aby uzyskane w ten sposób kwoty dołożyć do rosnących wydatków związanych np. z utrzymaniem mieszkania.