Sprawozdanie podkreśla dobitnie, że wydobycie gazu łupkowego może mieć pozytywny wpływ na dywersyfikację dostaw surowców energetycznych w Unii Europejskiej. – czytamy w unijnym dokumencie.
Sprawozdawczynią dokumentu, a zarazem autorką jego pierwotnej wersji była grecka europosłanka Niki Dzawela. – mówiła Niki Dzawela w rozmowie z DGP.
Zwolennicy raportu w takim właśnie brzmieniu, przede wszystkim chadecy i konserwatyści, odrzucili też propozycję Zielonych, by to Komisja Europejska odgórnie zadecydowała o losie gazu z łupków. Otworzyłoby to wówczas drogę do przeforsowania na poziomie unijnym moratorium na jego wydobycie na wzór francuski. Raport sugeruje, by zgodnie z zasadą pomocniczości każdy kraj sam decydował, czy eksploatować łupki. Jego przeciwnicy utrzymują, że technika szczelinowania hydraulicznego polegająca na wstrzykiwaniu w podziemne skały wody z chemikaliami, która uwalnia gaz, może skazić wody gruntowe.
– przekonywała Dzawela.
– kontrargumentowała wczoraj europosłanka Zielonych Isabelle Durant.
Ta decyzja to dopiero początek europarlamentarnej batalii o gaz łupkowy, którego pokaźne złoża mają znajdować się w Polsce (służby amerykańskie oszacowały ich zawartość na 5,3 bln m sześc., inne szacunki są mniej optymistyczne). Dzisiaj komisja ochrony środowiska ma głosować nad raportem europosła PO Bogusława Sonika w sprawie wpływu wydobycia gazu z łupków na środowisko naturalne. Przeforsowanie korzystnych dla Polski zapisów może być trudniejsze niż wczoraj. Oba raporty mają zostać poddane pod głosowanie całego Parlamentu Europejskiego do końca 2012 r.