- uważa Ignacy Morawski, główny ekonomista Polskiego Banku Przedsiębiorczości. I wciąż ma nadzieję, że wzrost PKB nie spadnie do 1,7 proc.
A są przynajmniej cztery powody spowolnienia gospodarczego w Polsce w 2013 r.:
Konieczność redukcji deficytu i długu. Według założeń rządu do 2015 r. dług publiczny liczony według metodologii krajowej ma spaść do 47,2 proc. z 53,5 proc. w 2011 r. A już w tym roku mamy zejść z deficytem finansów publicznych do 2,9 proc. z 5,6 proc. PKB w 2011 r. Zę - podkreśla Ignacy Morawski. Na razie widać to przede wszystkim w ograniczeniu wydatków samorządów.
Mniejszy napływ funduszy unijnych. Przed Euro 2012 w sposób kumulowany wykorzystaliśmy środki z UE. To były inwestycje współfinansowane z kasy państwa. - uważa Piotr Bujak, ekonomista grupy Nordea.
Umocnienie złotego. W 2009 r. spadek popytu zagranicznego niwelował słaby złoty. - wyjaśnia Piotr Bujak.
Ograniczone pole do obniżek stóp. Wszystko przez wysoką, oscylującą wokół 4 proc. inflację. - twierdzi Ignacy Morawski. Pomiędzy czerwcem 2008 r. a czerwcem 2009 r. stopy spadły z 6 proc. do 3,5 proc.
Jednak ekonomiści są przekonani, że hamowanie gospodarki zmusi Radę Polityki Pieniężnej do obniżek stóp. Zdaniem Tomasza Kaczora z Banku Gospodarstwa Krajowego w połowie przyszłego roku główna stopa NBP będzie wynosić 3,75 proc. i będzie o 1 pkt proc. niższa niż obecnie. Dariusz Winek z BGŻ spodziewa się jej spadku do 3,5 proc. – czyli o 1,25 pkt proc.
Tyle że przy słabym popycie zewnętrznym i wewnętrznym i hamujących inwestycjach może niewiele nam to dać. Nie należy się spodziewać wybuchu popytu na kredyty. A to one mogłyby przede wszystkim pobudzić wzrost gospodarczy. Firmy wystarczająco mocno boją się zarażenia kryzysem ze strefy euro, by się teraz zadłużać. - mówi Tomasz Kaczor. Zwraca uwagę na duże zasoby gotówki, jaką przedsiębiorcy trzymają w bankach.
Dariusz Winek ma nadzieję, że cięcie stóp przez RPP pomoże jednak w inwestycyjnym ożywieniu. Uważa, że głównym kryterium, przy którym firmy decydują, czy zaciągać nowy kredyt, jest jego cena. Jednak i on przyznaje, że seria obniżek nie pobudzi znacząco wzrostu PKB. – mówi.
Może więc RPP powinna ciąć stopy jeszcze mocniej? To mało prawdopodobne. Tomasz Kaczor przypomina o głównym celu polityki pieniężnej, którym jest zapewnienie stabilności cen. Jeśli stopy spadłyby za mocno, znacznie osłabiłby się złoty, co mogłoby się skończyć wysoką inflacją. Stopy spadną na tyle, by uchronić gospodarkę przed recesją, utrzymując wzrost gospodarczy na poziomie około 2 proc. Być może nowych kredytów dla firm nie będzie zbyt wiele, ale obsługa już zaciągniętych będzie tańsza.
- mówi Dariusz Winek. Mniej kosztowna obsługa zobowiązań może być też czynnikiem podtrzymującym konsumpcję. Dochód rozporządzalny gospodarstw domowych realnie spadł już w ubiegłym roku. I trudno oczekiwać poprawy, patrząc na to, co się dzieje na rynku pracy.