Dziennik Gazeta Prawana logo

Koniec zielonej wyspy. Hamuje motor PKB

25 lipca 2012, 10:55
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Wykres z giełdy
Polska gospodarka ma się coraz gorzej /Shutterstock
Konsumpcja jest w Polsce jednym z głównych motorów rozwoju PKB. Do tej pory to wydatki Polaków sprawiały, że Polska była zieloną wyspą. Jednak ekonomiści ostrzegają, że to koniec eldorado.

W lipcu trzeci miesiąc z rzędu poprawiały się nastroje gospodarstw domowych. Dlatego publikowany przez GUS bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej (BWUK) wyniósł minus 27 pkt i był na poziomie o 1,5 pkt wyższym niż miesiąc temu i o 3,3 pkt wyżej niż w najgorszych w tym roku miesiącach – marcu i kwietniu. Gospodarstwa domowe poprawiły zarówno ocenę swojej bieżącej sytuacji, jak i przyszłej. Lepiej też postrzegają zmiany w ogólnej sytuacji kraju.

- tłumaczy Wojciech Matysiak, ekonomista Pekao SA.

Ten wzrost konsumpcji powinien się pozytywnie przełożyć na dane o sprzedaży detalicznej za czerwiec, które poznamy w czwartek. Z uśrednionej prognozy ekonomistów wynika, że tempo jej wzrostu powinno zwiększyć się z 7,7 proc. w maju do ok. 9 proc. w czerwcu. Optymiści, jak Wiktor Wojciechowski z Invest-Banku, uważają, że zobaczymy nawet 9,8 proc. wzrostu sprzedaży.

- uważa Grzegorz Ogonek, ekonomista ING BSK. Jego zdaniem sprzedaż wzrosła o 8,5 proc. rok do roku. Oprócz producentów żywności mogli także skorzystać producenci ubrań i dodatków, szczególnie tych markowych. Galerie handlowe w miastach gospodarzach turnieju mówiły nawet o najeździe turystów w dni meczowe.

Jednak to eldorado wkrótce przestanie istnieć. Sprzedawcy muszą się także nastawić na spowolnienie. - ocenia Grzegorz Ogonek. Dokładnie tak samo prognozuje Wojciech Matysiak.

- dodaje ekonomista.

O tym, że Polacy kupowali, konsumując oszczędności, świadczą także dane NBP pokazujące, że przyrost zasobów na kontach i lokatach jest niewielki, kilkupunktowy. O wzroście skłonności do oszczędzania można mówić, gdy zmiana rok do roku wynosi 10 proc. czy więcej.

- mówi Wiktor Wojciechowski. - dodaje.

W efekcie przedsiębiorstwa produkcyjne już narzekają na spadek zamówień, i to zarówno tych bieżących, jak i przyszłych. Najbardziej – wytwórcy odzieży. Producenci żywności informują, że coraz lepiej sprzedają się produkty z najniższej półki. Sektor przedsiębiorstw nie ukrywa, że ograniczenie produkcji przy wysokich kosztach zatrudnienia może zmusić go do zwolnień pracowników. Co tym bardziej ograniczy popyt wewnętrzny. Jednak niewykluczone, że producenci po prostu będą musieli zmniejszyć swoje marże, bo zbyt dużego pola manewru nie mają.

Popyt z zagranicy także będzie spadał, na co wskazują wczorajsze dane o PMI dla sektora przedsiębiorstw krajów strefy euro. Obniżył się z 45,1 pkt w czerwcu do 44,1 pkt w lipcu i był najgorszy od połowy 2009 r., czyli od szczytu kryzysu na Zachodzie. Europejskie firmy narzekają także na spadek zamówień. A to na rynkach strefy euro plasujemy połowę naszego eksportu. Czyli znów producentom przyjdzie liczyć na rynek wewnętrzny.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj