Dziennik Gazeta Prawana logo

Belka: Cena paliwa to jak dodatkowy podatek

20 marca 2012, 13:52
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Prezes NBP Marek Belka w swoim gabinecie
Prezes NBP Marek Belka w swoim gabinecie/Newspix
Wzrost produkcji przemysłowej zwolnił znacznie bardziej, niż oczekiwali tego eksperci. "To wytracanie prędkości, a nie żaden dramat" - mówi DGP prezes NBP Marek Belka.

W pierwszym kwartale tego roku wzrost gospodarczy spowolni poniżej 4 proc. – twierdzą eksperci. Produkcja przemysłowa wzrosła w lutym o 4,6 proc. w porównaniu z lutym 2011 r. – podał GUS. Jeszcze w styczniu r./r. zwiększyła się o 9,1 proc. Ekonomiści spodziewali się hamowania, ale nie aż takiego. Sądzili, że wzrost wyniesie 8,8 proc.

– mówi DGP prof. Marek Belka, prezes NBP.

Tłumaczy, że płace rosną umiarkowanie, a wysokie ceny paliw działają jak nowe obciążenie podatkowe. W konsekwencji osoba, która musi zapłacić 6 zł za litr paliwa zamiast 5,5 zł, będzie miała mniej pieniędzy na inne wydatki.

Złoty nie jest tak mocny, by zaszkodził eksportowi

To samo jest, gdy osłabia się złoty, z czym mieliśmy do czynienia w czwartym kwartale 2011 r. i pierwszej połowie stycznia tego roku. Gospodarstwa domowe, które obsługują kredyty hipoteczne w walutach, muszą zmniejszyć wydatki na inne cele.

– mówi nam prof. Marek Belka.

W lutym największy wzrost produkcji – o niemal 15 proc. – miały firmy wytwarzające wyroby z metali, a także chemikaliów i wyrobów chemicznych. O 9,4 proc. rosła produkcja maszyn i urządzeń, a o 8 proc. papieru i wyrobów z papieru. Na drugim biegunie były kopalnie wydobywające węgiel. Ich produkcja spadła o niemal 8 proc. Producentów mineralnych surowców niemetalicznych o prawie 7 proc., a mebli o 1,8 proc.

Jednak przedsiębiorstwa wciąż korzystają z relatywnie słabego złotego.

– podkreśla Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista BRE Banku. A od lutego euro waha się w przedziale 4,20 – 4,11 zł, czyli ciągle bardzo daleko od poziomów, które mogłyby stanowić zagrożenie.

Oprócz produkcji przemysłowej zwalnia także tempo wzrostu produkcji budowlano-montażowej. – wylicza Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Invest-Banku.

Podwyżek nie będzie, inflacja hamuje

Konsekwencją spowolnienia wzrostu produkcji będzie wyhamowanie wzrostu gospodarczego. – uważa Ignacy Morawski, ekonomista Polskiego Banku Przedsiębiorczości.

Łukasz Tarnawa, główny ekonomista, jest jeszcze bardziej pesymistyczny, uważa, że nasz wzrost gospodarczy w pierwszym kwartale może się nawet zmniejszyć do 3,2 proc.

Dobrą wiadomością w tym pakiecie nie najlepszych informacji jest to, że spowolnienie produkcji odbiera jastrzębiom w Radzie Polityki Pieniężnej kolejny argument za podnoszeniem stóp. Tym bardziej że wraz z hamowaniem wzrostu produkcji hamuje inflacja PPI, czyli producencka, co powinno się także przełożyć na niższe tempo wzrostu cen usług oraz towarów w sklepach, czyli inflację CPI.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj