Nie możemy liczyć na znaczący spadek inflacji. – mówi Bartosz Sawicki, analityk DM TMS Brokers.
To, że wzrost cen na razie nie odpuszcza, widać także w publikowanych przez NBP danych o inflacji bazowej, czyli po odliczeniu cen najbardziej zmiennych żywności i energii, co pozwala trafniej zrozumieć jej źródła i prognozować przyszły poziom. W styczniu, gdy inflacja konsumencka – CPI, wynosiła 4,1 proc., po wyłączeniu z niej cen administrowanych jej poziom wynosił 3,7 proc., a po wyłączeniu cen żywności i energii – 2,5 proc. W lutym CPI podskoczyło do 4,3 proc., a po wyjęciu cen administrowanych już 4 proc. i żywności – 2,6 proc.
– tłumaczy Radosław Bodys, główny ekonomista PKO BP. Ale już widać hamowanie wzrostu. – mówi.
Mimo lekkiego wzrostu inflacji bazowej w lutym w porównaniu ze styczniem i czekającej nas podwyżki gazu, dynamika wzrostu cen zacznie słabnąć. Będzie to efekt wysokiej bazy z 2011 r., mocniejszego złotego i słabnącej konsumpcji. – przekonuje Sawicki. Uważa, że do końca roku CPI zejdzie do 2,5 proc., czyli celu inflacyjnego RPP.