Dziennik Gazeta Prawana logo

Wybuchła handlowa wojna. Wielki bunt sklepowych półkowników

17 października 2011, 06:18
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Wybuchła handlowa wojna. Wielki bunt sklepowych półkowników
Shutterstock
Producenci pozywają do sądu sklepy, które żądają od nich pieniędzy za tzw. półkowe. Sieci bronią się i odpowiadają... podwyższeniem opłat.

Sieci handlowe wpadły na pomysł, jak odbić sobie obniżanie cen i marż, tak by zatrzymać klientów. Zwiększają wysokość opłat półkowych pobieranych od producentów, którzy wstawiają do sklepu swój towar. Składa się na nie m.in. koszt wprowadzenia towaru do sieci, umieszczenia go w bardziej widocznym miejscu na półce. Z danych zebranych przez „DGP” wynika, że ich wysokość przekracza już 30 proc. wartości produktów. W zeszłym roku było to 25 proc.

Działania sieci wywołały jednak bunt wśród producentów, którzy wytaczają im procesy sądowe. Kancelarie prawnicze specjalizujące się w prawie handlowym przyznają, że obecnie prowadzą dwa razy więcej spraw półkowych niż rok temu. Według naszych szacunków w całym ubiegłym roku sądy zajmowały się setką takich spraw. W tym może ich być ponad dwieście.

8 mln odszkodowania za utracone korzyści

– Każdego miesiąca do naszej kancelarii trafia kilka zleceń w tej sprawie. Cztery lata temu było ich kilka przez cały rok – przyznaje Paweł Wójcik, wspólnik Firmy Prawniczej Wójcik i Złotnik Kancelaria Radców Prawnych.

Wzrost liczby spraw potwierdza też Leszek Ziomek, adwokat z kancelarii Włodarczyk Ziomek & Wspólnicy. – Przedsiębiorcy wyraźnie skarżą się na windowanie przez sieci handlowe opłat półkowych. Na to, że są one podwyższane od razu, gdy dostawca zacznie osiągać wyższe obroty. W rezultacie dla firm sprzedających duże ilości produktów współpraca z siecią przestaje być opłacalna. Większość zysku zaczynają zjadać opłaty półkowe – tłumaczy Leszek Ziomek.

Tak stało się m.in. w przypadku producenta materiałów budowlanych KKK, będącego jednym z dostawców Leroy Merlin. Po tym jak sieć przedłużyła z nim umowę o współpracy, zażądała wyższej kwoty płaconej od obrotu. Przedsiębiorca nie zgodził się i sprawa znalazła finał w sądzie. KKK domaga się 8 mln zł za niesłusznie pobrane opłaty półkowe i utracone korzyści z powodu zerwania współpracy.

Sieci się przyznają

Takie sprawy najczęściej kończą się wygraną producenta. Jak przyznaje Paweł Wójcik, sieci mają szansę wygrać tylko wtedy, gdy materiał dowodowy jest błędnie zebrany i niewłaściwie przedstawiony w sądzie. – Bo pobieranie opłat innych niż marża jest zakazane w polskim prawie – zaznacza Wójcik. Co ważne, jeszcze 2 – 3 lata temu pozwy wytaczane były niemal wyłącznie przeciwko sieciom spożywczym. Dziś coraz częściej pozwanymi są sieci budowlane, a nawet księgarnie.

Proceder ten w najmniejszym stopniu dotyka dużych marek. Bez nich handlowcom trudno wyobrazić sobie sklepowe półki, więc często rezygnują nawet z pobierania od nich dodatkowych opłat. Jak dowiedział się „DGP”, tak robią m.in. Tesco i Auchan.

Co więcej, żadna sieć nie pozwoli sobie na zerwanie współpracy ze znanym producentem. Tymczasem w przypadku małych dostawców sprawa jest prosta – początek procesu to koniec współpracy. A to może doprowadzić spółkę do bankructwa, ponieważ nie będzie ona w stanie szybko znaleźć drugiego, równie dużego odbiorcy swoich produktów. Sieci handlowe wymuszają też od dostawców, aby na piśmie zgodzili się, by organem właściwym do rozwiązywania konfliktów były sądy arbitrażowe. Znany z tego jest m.in. Carrefour, który wyznaczył do tego sąd przy PKPP Lewiatan. – Miałem też przypadek, gdy sieć wyznaczyła sąd arbitrażowy w Szwajcarii. Z góry było więc wiadomo, że polski dostawca nie miałby szans na wygraną. Nie mówiąc o tym, że nie byłoby go na to stać – mówi Leszek Ziomek.

Sieci nie chcą komentować sprawy. Przyznają jedynie, że pobierają opłaty, ponieważ przejmują na siebie część obowiązków, które w normalnych warunkach powinny należeć do dostawców. – Umowy są dwustronne, więc trudno mi się wypowiadać co do ich szczegółowych zapisów. Zwłaszcza że współpracuje z nami 1,5 tys. polskich dostawców – mówi Michał Sikora z Tesco Polska.

W ostatecznym rozrachunku rzeczywiste koszty opłat półkowych pokrywa klient. A są one tym niższe, im niżej musi się schylić po towar.

Opłaty półkowe niezgodne z prawem

Ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji wyraźnie wskazuje, co jest nazywane w Polsce takim czynem. Według art. 15 ust. 1 pkt 4 jest nim pobieranie innych niż marża handlowa opłat za przyjęcie towaru do sprzedaży. W związku z tym zakazane powinny być opłaty dodatkowe, na które skarżą się dostawcy towarów do sklepów, takie jak opłata za ułożenie towaru na półce czy reklamowanie go w gazetce, ponieważ utrudniają przedsiębiorcom dostęp do rynku. W tej chwili, jak szacują sami producenci, opłat dodatkowych, których żądają handlowcy, jest blisko 40. Aby zostały one uznane za niezgodne z prawem, należy wykazać, iż są pobierane z tytułu przyjęcia towaru do sprzedaży i tym samym że utrudnia to dostawcy dostęp do rynku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj