Dziennik Gazeta Prawana logo

Polscy biznesmeni na potęgę kaleczą ojczysty język

30 marca 2011, 06:42
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Polscy biznesmeni na potęgę kaleczą ojczysty język
Shutterstock
Efektywny, innowacyjny, mobilny, kompleksowy, globalny, synergiczny - to zdaniem językoznawców najmodniejsze przymiotniki używane w biznesie. "Kultura języka polskiego w biznesie jest dramatycznie niska" - alarmuje Rada Języka Polskiego.

Częstotliwość ich używania niepokoi jednak purystów językowych. – Kultura języka polskiego w biznesie jest dramatycznie niska – alarmuje Rada Języka Polskiego. Jest tak źle, że jej członkowie problemowi polszczyzny w biznesie poświęcili niemal w całości „Sprawozdanie ze stanu ochrony języka polskiego”, które właśnie złożyli w Sejmie. Wybitni językoznawcy, m.in. Jerzy Bralczyk, Jan Miodek, Walery Pisarek i Andrzej Markowski, wytykają, że w biznesie używa się stylu urzędowego: nie odmienia się nazwisk i nazw własnych, używa strony biernej i zapożyczeń typu „implementacja” zamiast „wdrożenie”, „prezydent” zamiast „prezes”, „kondycja” zamiast „stan”. Korespondencja wewnętrzna naszpikowana jest zwrotami angielskimi i pseudoangielskimi – np. „legal news”, „Draw”, czy „zresetować”.

Niezrozumiałe i rażące jest nazewnictwo zawodów: junior account executive, key account menager, junior field test engineer. Dostaje się też kadrze kierowniczej za propagowanie takiego języka i niską świadomość. Do ulubionych sformułowań należą też określenia niemożliwe do weryfikacji, których celem jest manipulacja odbiorcą: „najbardziej zaawansowana technologicznie”, „najbardziej licząca się w branży”.

Rada ubolewa, że biznes nie rozumie wagi problemu. Zwróciła się do 500 firm z prośbą o próbki tekstów: uchwał zarządów, bieżącej korespondencji czy ofert handlowych. Ale odpowiedziała tylko Toyota, wysyłając zaledwie trzy teksty. Pięć firm odpowiedziało odmownie, reszta wcale. – Język polski nie jest istotną wartością w biznesie. Zamiast tego jest narzędziem, dzięki któremu kształtuje się wizerunek firmy – konkludują puryści.

Postulują, aby zastanowić się, czy nie należy wprowadzić rozwiązań prawnych uniemożliwiających pojawianie się ulotek czy pism kaleczących język. Politycy przyznają, że są bezsilni. – Nie możemy ustawowo zadekretować, jak ludzie mają mówić – stwierdza wiceprzewodniczący sejmowej komisji kultury Jerzy Fedorowicz z PO.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj