Dziennik Gazeta Prawana logo

Nie tylko cukier mamy najdroższy. Płatności kartą też!

23 marca 2011, 07:02
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Nie tylko cukier mamy najdroższy. Płatności kartą też!
Shutterstock
Klient, który nie płaci gotówką, to zmora dla właścicieli sklepów. Kiedy zrobi zakupy przy użyciu karty, polscy handlowcy muszą oddać bankom aż 1,5 proc. wartości transakcji. Jak sprawdził "DGP" - najwięcej w całej Unii.

Opłaty pobierane od transakcji kartami są niewidoczne dla klienta, ale bolesne dla przedsiębiorców. Kiedy płacimy kartą 100 zł, to sklep dostaje tylko 98,5 zł. Reszta – w postaci opłaty interchange – trafia do banków i organizacji płatniczych, czyli Visy i MasterCard.

Nigdzie w Unii tego rodzaju opłaty nie są tak wysokie. – We Wspólnocie stawki interchange to 1 proc. lub mniej – mówi Andrzej Maria Faliński z Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji (POHiD). W Czechach to około 1 proc. W Bułgarii za transakcje plastikiem z logo Visy trzeba zapłacić tylko 0,4 proc.

Tymczasem w Polsce Visa pobiera 1,6 proc. prowizji za obsługę standardowej karty, zaś MasterCard 1,5 proc. Zbierają się z tego olbrzymie pieniądze. Z danych NBP wynika, że rocznie Polacy opłacają kartami wydatki za 80 mld zł. Oznacza to, że do banków trafia ok. 1,2 mld zł z tytułu interchange. Częścią tej kwoty dzielą się z Visą i MasterCard.

Co więcej, na interchange wydatki przedsiębiorców się nie kończą. Płacą oni jeszcze za dzierżawę terminalu i utrzymanie łączy. Z szacunków POHiD wynika, że rocznie cały sektor detaliczny, czyli sklepy, restauracje, hotele i stacje benzynowe, wydaje na obsługę obrotu bezgotówkowego i interchange blisko 2 mld zł.

Handlowcy bronią się, jak mogą. Niektórzy wprowadzają próg, powyżej którego jest możliwa płatność kartą – na przykład 10 zł. Tyle że jest to niezgodne z treścią umowy, którą zawierają z operatorami systemów bezgotówkowych. Inni, jak sieć sklepów Biedronka, w ogóle nie instalują terminali. Nawet w olbrzymich sklepach zdarza się niechętne traktowanie płatności kartą. Na przykład Makro daje klientom wybór – albo będą płacić gotówką, albo tylko jednym rodzajem kart wydanych przez sieć we współpracy z bankiem BPH.

Visa nie chce komentować wysokości opłat, a MasterCard w przesłanym „DGP” oświadczeniu tłumaczy, że stawki są uwarunkowane rynkowo.

Natomiast bankowcy pytani o interchange nabierają wody w usta. Nieoficjalnie tłumaczą się strachem przed... urzędem antymonopolowym. W 2006 roku UOKiK uznał bowiem za zmowę wspólne ustalanie wysokości opłat przez banki i Visę i nałożył gigantyczną karę. Od tej pory trwa przepychanka przed sądami. Dlatego ustalenie jakichkolwiek nowych – wyższych czy niższych – opłat jest według banków niemożliwe. – Znów zostaniemy oskarżeni o zmowę – tłumaczą bankowcy.

To dla nich bardzo wygodne, bo do czasu ostatecznego wyroku sądu antymonopolowego ściągają z rynku gigantyczne pieniądze. Jak długo to potrwa? Nie wiadomo. – Sprawa została przekazana do ponownego rozpatrzenia przez Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Do tej pory nie ma terminu rozprawy – mówi Małgorzata Cieloch, rzecznik UOKiK.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj