Dziennik Gazeta Prawana logo

Polski "Smok" wykończy konkurencję

29 września 2010, 09:41
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Szykuje się prawdziwy polski, eksportowy hit. Ta maszyna już znalazła się na liście zakupów wielu firm. Bo naszym konstruktorom, po 30 latach, od ostatniego projektu, udało się stworzyć urządzenie, które lepsze jest od wielu zachodnich nowinek technicznych.

Niebisko-pomarańczową lokomotywę o groźnej nazwie Dragon producent zaprezentował podczas berlińskich targów komunikacyjnych InnoTrans. Maszyna przeznaczona dla przewozów towarowych od razu stała się hitem. "Jest bardzo duże zainteresowanie ze strony potencjalnych kupców" - mówi „DGP” Adam Turowski, koordynator ds. projektu w Zakładach Naprawczych Lokomotyw Elektrycznych Gliwice, które konstruują pierwszą od blisko 30 lat polską lokomotywę.

Jeszcze w tym roku producent chce zaoferować nowy produkt przewoźnikom. Do grudnia Gliwice powinny otrzymać z Urzędu Transportu Kolejowego pozwolenia na użytkowanie. Testy lokomotywy przebiegają pomyślnie i nie ma opóźnień w kompletowaniu dokumentacji potrzebnej do wydania zgody na wjazd na tory.

"Już w 2011 r. będziemy w stanie zrealizować pierwsze zamówienia" - zapowiada Adam Turowski. "Dobrze, że taki produkt wchodzi na rynek. Szczególnie w sytuacji, w której reszta polskich producentów odpuściła sobie segment przewozów towarowych" - mówi Adrian Furgalski, ekspert rynku kolejowego. Ręcę zacierają już działający w Polsce przewoźnicy, którzy gotowi byliby zainwestować w nowy tabor, a dotąd musieli wybierać spośród oferty zagranicznych dostawców. A ci, pozbawieni krajowej konkurencji, każą sobie słono płacić za swoje wyroby.

"Inwestycja w jedną lokomotywę to wydatek rzędu 4 mln euro w zależności od wyposażenia. Ważne jest, aby polska lokomotywa była atrakcyjna cenowo w porównaniu do oferty zachodnich producentów taboru" - mówi "DGP" Jacek Bieczek, prezes zarządu CTL Logistics, należącego do pierwszej piątki przewoźników w Polsce.


A jest na to szansa. Maszyna wprawdzie nie będzie mogła jeździć na zagranicznych trasach, ale spełni wymagania większości przewoźników krajowych. "Dobrze by było, aby w kraju była produkowana lokomotywa zaprojektowana przy uwzględnieniu charakterystyki polskiego rynku oraz infrastruktury" - dodaje Jacek Bieczek.

Dlatego popyt może być spory. Nad zakupem nowych lokomotyw zastanawia się np. Koltrans należący do Orlenu. Wysokość budżetu i konkretne projekty będą znane na przełomie roku, czyli gdy Gliwice będą już oferować swoją maszynę.

Klientem może też być inny z największych przewoźników Lotos Kolej. Ten jednak uzależnia zakupy od prywatyzacji Grupy Lotos.Według Adriana Furgalskiego ZNLE Gliwice nie powinny narzekać na brak zamówień. "Rynek przewozów towarowych odbija się od dna. Przewoźnicy zaczynają dyktować w przetargach wyższe ceny. A to może tylko pozytywnie przełożyć się na poziom inwestycji" - mówi Adrian Furgalski.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj