"Sądzę, że premier Donald Tusk, który jest człowiekiem rozumiejącym gospodarkę nie gorzej niż Kazimierz Marcinkiewicz, został przez kogoś wprowadzony w błąd. Wokół tej transakcji toczą się jakieś dziwne gry interesów, ale mam nadzieję, że decyzja jeszcze nie zapadła" - mówi "Gazecie Wyborczej" profesor Mielczarski.
Bo, według niego pomysł sprzedaży Energi PGE to decyzja fatalna. Stworzona zostanie grupa bez pieniędzy na inwestycje, sprzedająca drogi prąd. Nie ma też mowy o budowie elektrowni atomowej. "Elektrownia atomowa to wydatek ponad 30 mld zł, z czego PGE będzie musiała wyłożyć z własnych środków około 10 mld. Tymczasem 7-8 mld pójdzie na zakup innej spółki, a pieniądze te przejmie skarb państwa. PGE nie będzie miała zdolności do inwestowania ani chęci, gdyż będzie kontrolowała 40 proc. polskiego rynku" - tłumaczy Mielcarski.
Do tego ekspert nie zostawia suchej nitki na rządowych planach zakładających, że nowa firma podbije Europę. "Jeśli nasz