Dziennik Gazeta Prawana logo

"Oszczędności nie zaszkodzą polskiej gospodarce"

19 sierpnia 2010, 16:37
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Rosną oszczędności, a Polacy nie są już skłonni do życia na kredyt. Ekonomiści uspokajają jednak, że  to nie zagraża koniunkturze. Według analityków nie powinien nam grozić mocny spadek popytu, który jest jednym z motorów gospodarki. Nie ma co jednak liczyć, że koniunktura będzie tak wysoka jak przed kryzysem.

Mniejsza skłonność Polaków do wydawania pieniędzy, wywołana np. powodziami, oraz rekordowo wysokie oszczędności nie powinny zagrozić koniunkturze w polskiej gospodarce - oceniają pytani przez PAP ekonomiści. Dyrektor Instytutu Rozwoju Gospodarczego prof. Elżbieta Adamowicz poinformowała PAP, że handel przeżywa obecnie gorszy okres, ale jej zdaniem nie ma w tym nic nadzwyczajnego i dalszy wzrost koniunktury nie jest zagrożony.

"Nie traktowałabym tego w sposób alarmistyczny. Badania koniunktury w handlu pokazują, że zawsze o tej porze roku mamy dołek aktywności sezonowej. Szczyt jest przed Świętami Bożego Narodzenia i w okolicach Wszystkich Świętych" - powiedziała. Dodała, że w tym roku sytuacja w handlu jest jednak trochę gorsza niż zwykle, a składa się na to kilka przyczyn. "Już drugi kwartał z rzędu mamy wyjątkowo silne nagromadzenie czynników losowych; powodzie, upały, huragany. Spowodowało to spadek nastrojów gospodarstw domowych i rozrzutności konsumpcyjnej. Co prawda klęski nie dotykają wszystkich, ale wszyscy widzą, czym mogą one grozić i bardziej przezornie patrzą na swoją przyszłość" - uważa prof. Adamowicz.

Zaznaczyła, że zjawiska pogodowe odbiją się niekorzystnie na produkcji rolnej, co przełoży się na wzrost cen. "Konsumenci też o tym wiedzą" - tłumaczy Adamowicz. Z opublikowanych na początku sierpnia badań wynika, że w III kwartale wartość odzwierciedlającego koniunkturę barometru IRG-SGH zwiększyła się o 2 punkty, przyjmując wartość 0 pkt. W skali roku wzrost wyniósł już prawie18 punktów. W opisie do analizy napisano, że wzrost jest mniejszy niż w analogicznym okresie ub.roku, co jest spowodowane pogorszeniem koniunktury w budownictwie, handlu i przemyśle przetwórczym.

"Odnotowane zmiany koniunktury w handlu i przemyśle są zgodne z sezonowym rytmem aktywności w tych branżach. Natomiast pogorszenie koniunktury w budownictwie jest nieoczekiwane. W dużej mierze może ono być wynikiem niekorzystnego wpływu warunków pogodowych w ostatnim kwartale" - napisano. "Przewidywania zarówno przedsiębiorców jak i konsumentów na najbliższą przyszłość są umiarkowanie optymistyczne. Przewidywany wzrost zamówień, poprawa sytuacji finansowej przedsiębiorstw oraz odczuwane przez przedsiębiorstwa zmniejszenie uciążliwości bariery popytowej pozwalają oczekiwać dalszej poprawy koniunktury w gospodarce" - dodano.

Rekordowy poziom barometr IRG-SGH osiągnął w połowie 2007 r., gdy wyniósł 17 punktów, a swoje minimum miał na początku 2009 r., spadając do minus 30 punktów.Także ekonomista z banku ING BSK Grzegorz Ogonek nie dostrzega czynników, które wskazywałyby na spadek popytu w tym roku. Ogonek przewiduje, że w 2010 r. wzrośnie on o 2,5 proc., a w przyszłym o 3,7 proc. "Co prawda to nie wyniki jak sprzed kryzysu, jednak mimo wszystko koniunktura będzie się trzymać. Ożywienie jest powolne, ale nie widać czynników wskazujących na jego załamanie" - powiedział.

Jego zdaniem z jednej strony widać większą skłonność Polaków do oszczędzania, ale z drugiej np. powodzie zmuszają osoby nimi dotknięte do ponoszenia wydatków. Z prognoz Ogonka wynika, że w drugiej połowie roku fundusz płac (odzwierciedlający płace i zatrudnienie) ma realnie wzrosnąć o 3,3 proc. a w ostatnim kwartale o 4 proc. "To oznacza, że w czwartym kwartale gospodarstwa domowe będą miały do dyspozycji realnie o 4 proc. więcej pieniędzy" - powiedział ekonomista.

Zaznaczył, że widoczne jest także ożywienie w eksporcie, na co w końcu powinien pozytywnie zareagować rynek pracy. "Zakładamy, że sytuacja gospodarstw domowych powoli będzie się poprawiać" - podsumował. Według uchwalonego niedawno przez rząd Wieloletniego Planu Finansowego Państwa popyt krajowy ma być głównym czynnikiem wzrostu gospodarczego w 2010 r. "Obserwowane tendencje na rynku pracy i utrzymująca się wysoka stopa bezrobocia wskazują, że realny wzrost popytu konsumpcyjnego gospodarstw domowych w roku bieżącym będzie nieco niższy niż tempo zanotowane w 2009 r. Tempo wzrostu popytu krajowego ogółem będzie jednak wyższe" - napisano w planie.

Zgodnie z ostatnimi danymi GUS w czerwcu sprzedaż detaliczna wzrosła o 6,4 proc. w porównaniu z analogicznym okresem 2009 roku, po wzroście o 4,3 proc. rdr w maju. W ujęciu miesięcznym sprzedaż wzrosła o 4,1 proc. Realnie (czyli uwzględniając inflację - PAP) sprzedaż detaliczna wzrosła w czerwcu o 4,5 proc. rdr. Rynek spodziewa się, że w lipcu sprzedaż rdr wzrosła średnio o 4,2 proc., a mdm wzrosła o 3,3 proc.

Według firmy Analizy Online oszczędności Polaków na koniec marca 2010 r. osiągnęły rekordową wartość 835,9 mld zł. Rosną one nieprzerwanie z wyjątkiem okresu dekoniunktury na rynku akcji (od września 2007 r. do grudnia 2008 r.), a najważniejszy wpływ na wzrost ma sektor funduszy emerytalnych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj