Dziennik Gazeta Prawana logo

Ktoś chce zniszczyć nasze oscypki i wódki

13 października 2007, 15:44
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Albo mamy złego ministra rolnictwa, albo Bruksela robi wszystko, by nasze regionalne specjały - np. sery, wędliny czy wódki - nie podbiły zachodnich rynków. Bo choć jesteśmy w Unii od trzech lat, tylko bryndza otrzymała unijny certyfikat, który zakazuje podrabiania tego sera np. Francuzom. Tymczasem ci załatwili sobie takie certyfikaty już na 50 swoich serów.

Pytanie, kto zawinił, że nasze rarytasy nie są jeszcze chronione unijnym prawem - minister rolnictwa czy brukselscy urzędnicy - jest uzasadnione. Producenci polskich specjałów obwiniają albo jedną, albo drugą stronę. Jedni - tak jak producenci wędlin - denerwują się na Brukselę, że tracą miliony na braku unijnych certyfikatów. Gdyby je mieli, eksportowaliby towary na Zachód i nie mieliby tam żadnej konkurencji. Inni - jak producenci wódek - denerwują się na ministra rolnictwa, że nie potrafił im załatwić korzystnej definicji słowa wódka. Bo dziś Unia uznała, że wódka może być produkowana z byle odpadów - nawet z obierków po ogórkach. A to z kolei spowoduje, że nasze tradycyjne trunki z ziemniaków i zboża będą stały na tej samej półce co alkohole podłej jakości.

Ale nie wszystkie kraje mają kłopoty z unijną ochroną swoich produktów. Włosi zarejestrowali sobie w Unii prawie 150 specjałów. Nikt więc nie może produkować w Polsce np. serów Parmiggiano Reggiano czy Grana Padano, choć są one u nas bardzo popularne. Tymczasem Włosi mogą sobie produkować oscypka na Sycylii w dowolnych ilościach. Mało tego, mogą go sprzedawać pod nazwą oscypek i mówić, że jest to rarytas z dalekiej Polski.

To samo dotyczy wędlin. Portugalia ma już 30 zarejestrowanych mięsnych specjałów. Włosi ze swoimi odmianami salami i mortadelli - podobną liczbę. Tymczasem Polska nie może się doprosić, by takie produkty jak kiełbasa Lisicka, jałowcowa czy kindziuk dostały unijną ochronę.

Ze słodyczami jest podobnie. Ani nie udało nam się zarejestrować sękacza, ani obwarzanków, ani andrutów kaliskich. Pytanie, dlaczego udaje się to Holendrom czy Niemcom.

Tak samo z alkoholami. Ani staropolskie miody, ani słynne piwo kozicowe nie mogą się przebić przez biurokrację w Unii. Tymczasem mogli to zrobić Irlandczycy ze swoją Irish Whisky, Francuzi z szampanem i Belgowie aż z pięcioma rodzajami piw.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj