Żeby zadrzeć z góralami, trzeba być naprawdę silnym. Ale urzędnicy się nie boją. Nie przebierają w środkach, gdy egzekwują prawo dotyczące handlu regionalnymi specjalnościami, np. oscypkiem czy miodem. Stragan na Gubałówce stał nielegalnie, więc pocięto go w drzazgi, a jego właścicielami zajęła się policja.
Góralska rodzina nie chciała podporządkować się administracyjnej decyzji władz, które żądają od straganiarzy na Gubałówce specjalnych zezwoleń. Handlarze ich nie mieli, więc musieli pożegnać się z biznesem.
Nadzór budowlany nasłał na nich robotników uzbrojonych w piły i policję.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|