Od 1 stycznia Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo podnosi ceny gazu o 9,9 proc. Zgodził się na to właśnie Urząd Regulacji Energetyki, który każdą taką podwyżkę musi zatwierdzić.
I dopięli swego. PGNiG odpowiedzialne za dostawy gazu do naszych domów kilka razy próbowało w tym roku podnosić ceny tego surowca. Za każdym razem URE odmawiał. Ale
wreszcie zgodził się. I to nie na byle jaką zwyżkę, ale aż o 9,9 procenta.
Co prawda, wzrost dotyczy cen hurtowych, czyli dla wielkich odbiorców, ale przełoży się też na nasze kieszenie. Bo wielcy odbiorcy to fabryki, ale też zakłady gazowe, które przysyłają nam rachunki. A to znaczy, że one także podwyższą ceny.
O ile zapłacimy więcej? Tego na razie nie wiadomo, ale koszty ogrzewania mieszkań czy gotowania obiadów większe o 10 proc. są realne. Od kiedy? Tego też jeszcze nie wiadomo. Bo każdy abonent musi najpierw dostać pisemną informację ze swojej gazowni, o ile i od kiedy wywindują ceny.
Co prawda, wzrost dotyczy cen hurtowych, czyli dla wielkich odbiorców, ale przełoży się też na nasze kieszenie. Bo wielcy odbiorcy to fabryki, ale też zakłady gazowe, które przysyłają nam rachunki. A to znaczy, że one także podwyższą ceny.
O ile zapłacimy więcej? Tego na razie nie wiadomo, ale koszty ogrzewania mieszkań czy gotowania obiadów większe o 10 proc. są realne. Od kiedy? Tego też jeszcze nie wiadomo. Bo każdy abonent musi najpierw dostać pisemną informację ze swojej gazowni, o ile i od kiedy wywindują ceny.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|