Wiele mówi się o awersji Polaków do oszczędzania. Często też osoby pytane o ich sposoby odkładania pieniędzy twierdzą, że nie mają z czego odłożyć. Nie kwestionuję tego, że jest spora grupa Polaków żyjących na granicy minimum socjalnego lub nawet poniżej tego poziomu. W wielu jednak rodzinach istnieje możliwość odkładania co miesiąc powiedzmy 100, 200 zł, czy czasem nawet większych kwot.
Myślę, że pytanie: "mieć czy nie mieć" blisko 21 tys. zł ze 100 zł miesięcznie po np. 10 latach oszczędzania - jest pytaniem retorycznym. Zwłaszcza, że przy 200 złotowych wpłatach miesięcznych i 20 latach oszczędzania robi się z tego już ponad 150 tys. zł.
Z doświadczenia własnego i moich Klientów wiem, że często barierą oszczędzania nie jest brak środków, a raczej brak świadomości siły pieniądza w czasie. Wielokrotnie spotkałem się z opinią, że przecież bez tych kilkuset złotych miesięcznie rodzina wcale nie funkcjonuje gorzej i nie żyje na niższym poziomie, a jedynie w sposób bardziej racjonalny zagospodarowuje posiadane finanse.
Ustanówmy rygor oszczędzania
Prawda bowiem jest taka, że jeśli nie ustanowimy sobie pewnego rygoru, w tym przypadku rygoru oszczędzania, to zawsze znajdzie się wydatek na który „pójdzie” posiadana nadwyżka. Często zresztą po czasie okazuje się, że był to wydatek zbyteczny.
Pozostaje odpowiedzieć jeszcze na pytanie – po co mam sobie odmawiać drobnych przyjemności, skoro na większe mnie nie stać? Otóż właśnie po to, żeby za kilka lat pojechać sobie na wymarzone wakacje do Afryki, kupić upragniony samochód albo spokojnie żyć na emeryturze nie martwiąc się o to czy starczy do "pierwszego"! Mrzonka? - absolutnie nie. Sam to przećwiczyłem i stosuję nadal z dobrym skutkiem.
Jeżeli już uznamy, że taka propozycja ma sens – powstaje kolejny dylemat – kiedy zacząć, kiedy jest ten „dobry czas” na rozpoczęcie inwestycji? W przypadku wieloletnich programów inwestowania moment „wejścia” nie jest oczywiście bez znaczenia, ale jego waga jest daleko mniejsza niż przy jednorazowym inwestowaniu większej kwoty. Trzeba też pamiętać o tym, że na każdą sytuację rynkową istnieją dogodne rozwiązania, problemem jest tylko właściwy ich dobór.
Może ktoś powiedzieć – no super, ale inwestowanie zawsze wiąże się z ryzykiem i nikt mi nie zagwarantuje, że nie stracę moich ciężko zarobionych pieniędzy! To prawda, ale tylko częściowa. Rzeczywiście żadnych gwarancji nie ma, jednak biorąc pod uwagę fakt oszczędzania (inwestowania) w terminie minimum 5-ciu, a raczej 10-ciu i więcej lat, takie ryzyko jest niewielkie, zwłaszcza że ewentualne spadki na giełdzie nie przekładają się na portfel jak 1:1.
Uzasadnieniem niech będzie prezentowany poniżej przykład. Proszę zwrócić uwagę na to, że mimo iż w badanym okresie notowania spadły o 20 proc. (z 20 zł na 16 zł) to jednak cały portfel zarobił blisko 7 proc.
I znowu może znaleźć się malkontent, który powie, że skoro to takie wspaniałe rozwiązanie, to dlaczego wszyscy tak nie robią. Nikt by wówczas nie tracił i wszyscy byliby zadowoleni. Otóż nie wszystkie potrzeby można "załatwić" jednym uniwersalnym sposobem. To nie jest propozycja dla osób, które wiedzą, że będą inwestowanych pieniędzy potrzebowały za rok czy dwa. To nie jest też propozycja dla inwestorów mogących jednorazowo wpłacić większe kwoty. Poza tym – zawsze w życiu jest „coś za coś”. Na giełdzie można w znacznie krótszym czasie zarobić dużo więcej, jednak wiąże się to ze zdecydowanie większym ryzykiem, tym większym im wyższe kwoty, krótszy czas i mniejsza wiedza inwestora. W przedstawianym rozwiązaniu to ryzyko jest zredukowane, ale też nie można oczekiwać rentowności na poziomie rzędu 30 proc., 40 proc. czy wyższym.
Warto oszczędzać
A wracając do tytułu tej publikacji. Uważam że w powiedzeniach i przysłowiach ludowych jest wiele prawdy i zwykłej, życiowej mądrości. "Ziarnko do ziarnka, a uzbiera się miarka" – powinno być mottem szczególnie dla niezamożnych inwestorów, którzy jednak zdają sobie sprawę np. z tego, że zarabiając obecnie ok. 3 tys .zł mogą liczyć na emeryturę z ZUS i II-go filara na poziomie nie wyższym niż 1,5 tys. zł.
Niemcy, znani skądinąd ze swej gospodarności, mówią: „Langsam, langsam aber sicher”, czyli: powoli, powoli ale pewnie (w domyśle – skutecznie). Myślę, że warto zastanowić się nad przedstawioną formą oszczędzania (inwestowania), by za kilka lat nie żałować i nie mówić, że: ‘Trzeba było….”