Było to możliwe dzięki sprzedaniu ponad .
W rezultacie od początku roku koncern sprzedał w naszym kraju ponad 13 tys. nowych aut – o 700 sztuk więcej niż Fiat. – intensywnej kampanii reklamowej oraz wprowadzeniu do oferty trzech modeli czteroosobowych z możliwością odliczania VAT – mówi Arkadiusz Miłek, kierownik zespołu produktu Skoda Auto Polska.
Jednak Włosi nie składają broni. – To, że w kwietniu nastąpiła zmiana w klasyfikacji, – zapowiada Bogusław Cieślar, rzecznik prasowy Fiat Auto Poland. Przypomina, że po doliczeniu samochodów dostawczych włoski koncern wciąż pozostaje największym sprzedawcą samochodów w Polsce. W sumie Fiat sprzedał bowiem w ten sposób 15,7 tys. sztuk pojazdów.
Włosi przewodzili sprzedawcom nowych aut osobowych w naszym kraju od początku roku, gdy – po dwóch latach hegomonii – udało im się zdetronizować japońską Toyotę.
>>>Isuzu wjedzie do Polski przed wakacjami
Początku tego roku Japończycy faktycznie nie mogą zaliczyć do udanych. Od stycznia do kwietnia sprzedaż stopniała im w porównaniu do ubiegłego roku o 21,7 proc. – Nie jest tak, że tylko my straciliśmy, bo zwolnił cały rynek – zastrzega Robert Mularczyk, rzecznik prasowy Toyota Motor Poland. Jednak przyznaje, że . Tylko częściowo ten fakt związany jest z przerwami produkcyjnymi w fabrykach koncernu. – Bonifikaty za złomowanie starych aut w Niemczech spowodowały duże zainteresowanie zwłaszcza modelami Yaris czy Aygo. Musimy czekać trochę dłużej na te modele – dodaje Mularczyk.
Doszło do tego, że któremu do pokonania Toyoty brakuje niespełna tysiąca sztuk.
Do ciekawego przetasowania doszło też na kolejnych pozycjach rankingu. . Do niedawna niszowa marka sprzedaje już więcej samochodów od Peugeota, Hondy i Citroena. Koreański koncern jest już bliski doścignięcia Renault, które od czołowej czwórki dzieli jeszcze Opel i Ford. – Oprócz tego, że mamy dobry produkt w atrakcyjnej cenie, dobrze idzie nam również sprzedaż flotowa, no i mamy także kontrakt dla policji – tłumaczy sukces koreańskiej marki Wojciech Szyszko, szef Kia Motors Polska.
Jednak to, co dzieje się na krajowym rynku motoryzacyjnym, nie napawa go optymizmem. Mimo że , a od początku roku o 1, 5 proc., to w dużej mierze jest to zasługą nie popytu w kraju, ale kwitnącego reeskportu aut na Zachód. Obecnie wynosi on nawet 25 proc. raportowanej przez sprzedawców sprzedaży. Problem w tym, że popyt na Zachodzie na auta z polskich salonów może skończyć się tak szybko, jak się zaczął, czyli wraz z wyczerpaniem się środków na bonusy za złomowanie starych aut w Niemczech oraz umocnieniem się polskiej waluty wobec euro. W efekcie będzie dobrze, jeżeli w tym roku uda się sprzedać dilerom 300 – 315 tys. aut – o kilka proc. mniej niż rok temu.
>>>Łatwiej sprowadzisz auto z zagranicy