Ostatnio analitycy S&P niemal hurtowo wydają swoje oceny w kwestii ratingów dla europejskich krajów z grupy PIIGS. We wtorek dostało się Grecji i Portugalii, a w środę po południu Hiszpanii, której rating kredytowy spadł do "AA” z "AA plus” z utrzymaniem negatywnej perspektywy. Co ciekawe większe zaufanie do reform podejmowanych przez tamtejszy rząd mają analitycy Fitcha, którzy utrzymali "potrójne A”. Niemniej w pierwszym momencie reakcja rynku była do przewidzenia – EUR/USD zaliczył silne tąpnięcie w okolice 1,3115. Sytuację poprawił dopiero komunikat FED, który tak naprawdę był "gołębi” oddalając perspektywy podwyżki stóp procentowych w tym roku (chociaż wiele będzie zależeć od kolejnych danych makro z USA).

Reklama

To osłabiło dolara względem głównych walut. Euro wzrosło także po deklaracjach niemieckich polityków, którzy zobowiązali się do szybkiego uchwalenia pakietu pomocy dla Grecji – Bundestag i Bundesrat mają to zrobić w przyszłym tygodniu. Przed opóźnieniami i ich katastroficznymi skutkami dla całej europejskiej gospodarki przestrzegł też Axel Weber z ECB. Wydaje się, zatem, iż paradoksalnie to obniżki ratingów przez S&P dały politykom "mocnego kopa”, którzy wcześniej próbowali jeszcze rozegrać swoją własną "dyplomatyczną partyjkę”. Oczywiście nadal nie wiadomo, czy Grecy dogadają się z KE, MFW i ECB w kwestii drastycznych cięć, które w obecnej sytuacji są niezbędne. Już teraz widać, że bardzo trudno będzie przekonać związki zawodowe do rezygnacji z tzw. trzynastej i czternastej płacy w sektorze publicznym, co wczoraj wyraźnie zasugerował grecki minister pracy. Niemniej Grecy po prostu nie mają wyjścia…

Dzisiaj rano euro oscyluje wokół 1,3210 USD. W kraju złoty jest nieco słabszy, niż wczoraj wieczorem, kiedy to po komunikacie FED notowania EUR/PLN spadły w rejon 3,90, a USD/PLN naruszyły 2,96. O godz. 9:56 za euro płaci się 3,9230 zł, a dolar oscyluje wokół 2,97 zł. Trudno jednoznacznie wytłumaczyć ten ruch, gdyż sytuacja "ogólno rynkowa” zaczyna się poprawiać. Widać to zwłaszcza po notowaniach niektórych walut, jak dolar australijski, nowozelandzki (wsparty dodatkowo przez "jastrzębi” komunikat banku centralnego), a także kanadyjski. Także wczorajsze dane z kraju były pozytywne – p.o. prezesa NBP, Piotr Wiesiołek zaznaczył, iż bank centralny będzie dbać o stabilność złotego. Tym samym wydaje się, że ranne osłabienie złotego nie będzie znaczące i bardziej może mieć związek ze zbliżającym się długim weekendem, który rodzi ryzyko zwłaszcza w kontekście szybko napływających informacji ws. Grecji. Wydaje się jednak, iż pierwszy tydzień maja powinien przynieść wyraźny spadek EUR/PLN poniżej 3,90.

EUR/PLN: Na dziennym wykresie są spore szanse na zbudowanie formacji gwiazdy wieczornej, która będzie sugerować spadek w rejon 3,88, a może i niżej w przyszłym tygodniu. Silny opór to 3,93 i wyjście powyżej w stronę 3,95-3,96, które to poziomy obserwowaliśmy wczoraj, jest mało prawdopodobne. Z kolei mocne wsparcie to 3,90. Notowania powinny dążyć na południe.

USD/PLN: Sytuacja na dziennym wykresie jest podobna, jak w przypadku EUR/PLN – również są szanse na zbudowanie formacji gwiazdy wieczornej. Silny opór to rejon 2,98-2,99, a wsparcie można wyznaczyć na 2,95, ale mocniejsze dopiero na 2,94. To czy zejdziemy szybko na południe będzie zależeć od EUR/USD. Wydaje się jednak, iż dzisiaj szanse na to nie są jeszcze zbyt duże.

EUR/USD: Wczorajsze zamknięcie się rynku na dziennym wykresie powyżej 1,32 można uznać za pewien pozytyw i sygnał, iż podejmowane są próby zahamowania trendu spadkowego. Jednak dopiero wyraźniejsze naruszenie strefy 1,3265-78 będzie mocnym sygnałem, iż coś zaczyna się dziać. Na razie można odnieść wrażenie, iż rynek musi znaleźć krótkoterminowy poziom równowagi, stąd też dzisiaj możliwa jest konsolidacja 1,3160-1,3260 z próbą testowania górnego poziomu.

GBP/USD: Po wyraźnym naruszeniu poziomu 1,52, co jednak miało miejsce, spadki zatrzymało minimum z 6 kwietnia w rejonie 1,5125. Obecnie rynek próbuje powrócić powyżej 1,52, co może być udane. W ciągu kolejnych dni można spodziewać się próby zwyżki do 1,53. Zagrożeniem jest jednak negatywne ułożenie dziennych wskaźników. Może to sugerować, iż słabość funta będzie mieć miejsce jeszcze w pierwszej dekadzie maja (wybory parlamentarne?).