Zawinił Goldman

Reklama

Nieco zaskakująca, co do terminu decyzja amerykańskiego nadzoru finansowego (SEC) o rozpoczęciu postępowania wobec banku inwestycyjnego Goldman Sachs za „stare grzechy” sprzed kryzyu, ale kluczowe dla jego wywołania, stała się pretekstem do mocnej przeceny na Wall Street w piątek wieczorem. Tracił nie tylko GS, gdyż inwestorzy zaczęli się obawiać, czy nie będzie to wierzchołek góry lodowej, gdyż podobne oskarżenia wobec Meryll Lynch, będącego obecnie częścią Bank of America, zaczyna wysuwać holenderski Rabobank. Pikanterii dodaje fakt, iż wynikami śledztwa wobec GS są bardzo zainteresowane także europejskie nadzory, gdyż nietrafione operacje były przyczyną dla której kilka instytucji musiało zostać przymusowo dokapitalizowanych za publiczne pieniądze.

Reasumując, słabsze nastroje na giełdach stały się pretekstem do realizacji zysków na emerging markets i umocnienia dolara w poniedziałek rano. Pewien niepokój wokół euro (choć to kolejny pretekst) wywołało też opóźnienie wizyty przedstawicieli Komisji Europejskiej, Europejskiego Banku Centralnego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego w Atenach, która została przesunięta z poniedziałku na środę za sprawą blokady komunikacyjnej w Europie (pył wulkaniczny). Inwestorzy zastanawiają się zwłaszcza, jaka będzie postawa MFW i czy ta instytucja rzeczywiście będzie partycypować w pożyczce (wcześniej mówiono przecież, iż postulaty fiskalne narzucone przez MFW są zbyt trudne do zaakceptowania). W niedzielę grecki minister finansów przyznał, iż jego instytucja może zwrócić się z prośbą o formalną pożyczkę w ciągu najbliższych tygodni.

Powyższe czynniki sprawiły, iż EUR/USD spadł dzisiaj rano w okolice 1,3437, po czym nieco się odbił (o godz. 10:07 kurs oscylował wokół 1,3458). Słabszy był też złoty (euro powyżej 3,89, a dolar powyżej 2,89). Można jednak odnieść wrażenie, iż korekta nie będzie zbyt długa, o ile nie pojawią się nowe wątki w „sprawie Goldmana”, co rzutowałoby na dalszą słabość giełd i wzrost globalnego ryzyka. Warto zwrócić uwagę, iż w czwartek rozpoczyna się dwudniowe posiedzenie ministrów finansów i szefów banków centralnych państw grupy G-20, które może nieco ocieplić nastroje. Analiza techniczna również sugeruje, jakoby druga połowa tygodnia miała być znacznie lepsza.

EUR/PLN: Zwyżka zatrzymała się w rejonie 3,8950, który był testowany równo tydzień temu po tragicznym wypadku pod Smoleńskiem. Naruszenie tego poziomu jest jednak prawdopodobne – do 3,90. Naruszenie tego ostatniego poziomu będzie sygnałem do ruchu w stronę 3,90-3,92. Dzienne wskaźniki potwierdzają trend wzrostowy. Silne wsparcie to 3,88. Spadek poniżej tego poziomu zaneguje koncepcję wzrostową.

USD/PLN: Spadek EUR/USD i słabszy złoty stały się powodem do naruszenia przez dolara poziomu 2,88 – stał się on teraz mocnym wsparciem. W najbliższych godzinach można spodziewać się testu 2,90. Naruszenie tego poziomu otworzy drogę do 2,92. Wskaźniki potwierdzają zwyżkę, ale lepiej być ostrożnym. Spadek poniżej 2,88 będzie pierwszym sygnałem powrotu do spadków. Ważne będzie zachowanie się EUR/USD wokół 1,34.

EUR/USD: Spadek poniżej 1,3480-1,3500, który wydawał się mało prawdopodobny, stał się faktem. To sprawia, iż silnego wsparcia trzeba szukać w rejonie 1,3380-1,3400 (zbiegają się tam dwie linie trendów – wzrostowego (od marca) i spadkowego (od grudnia ub.r.). Dzienne wskaźniki nie potwierdzają jeszcze spadków, stąd też można założyć, iż druga połowa tygodnia będzie dla EUR/USD już wzrostowa.

GBP/USD: Silny spadek funta stał się faktem, zwłaszcza dzisiaj rano. Jeszcze w piątek negatywnym sygnałem było przełamanie poziomu 1,5380. W najbliższym czasie silne wsparcie będą jednak stanowić okolice 1,5180-1,5200. W przypadku odbicia w drugiej połowie tygodnia, możliwe jest jednak zakrycie dzisiejszej rannej luki, czyli ruch do 1,5350.