- Lider jest, ale większości może zabraknąć
- Wysoka deklarowana frekwencja
- Podział mandatów komplikuje sytuację
- Rząd bez większości?
- Spór na prawicy utrudnia scenariusz rządowy
Gdyby wybory parlamentarne odbyły się w najbliższych dniach, zwycięzcą zostałaby Koalicja Obywatelska. Najnowszy sondaż pokazuje jednak, że nawet wyraźna przewaga w poparciu nie musi oznaczać łatwej drogi do utworzenia stabilnego rządu. Układ sił w parlamencie mógłby bowiem doprowadzić do trudnych negocjacji koalicyjnych, a nawet do politycznego pata.
Lider jest, ale większości może zabraknąć
Z badania wynika, że największe poparcie uzyskałaby Koalicja Obywatelska, na którą chce głosować 31,8 proc. respondentów. Drugie miejsce zajęłoby Prawo i Sprawiedliwość z wynikiem 24,2 proc.
Na trzeciej pozycji znalazłaby się Konfederacja, którą popiera 14,2 proc. ankietowanych. W dalszej kolejności uplasowały się kolejne ugrupowania: Konfederacja Korony Polskiej z poparciem na poziomie 8 proc. oraz Nowa Lewica, na którą chciałoby zagłosować 6,9 proc. badanych.
Poniżej progu wyborczego znalazły się natomiast Polskie Stronnictwo Ludowe z wynikiem 4,6 proc., Partia Razem z poparciem 2,1 proc. oraz Polska 2050, którą wskazało 0,9 proc. respondentów. Jednocześnie 7,3 proc. badanych przyznało, że nadal nie podjęło decyzji, na kogo oddałoby swój głos.
Wysoka deklarowana frekwencja
Sondaż wskazuje również na stosunkowo duże zainteresowanie udziałem w wyborach. Do urn – według deklaracji – poszłoby 61,3 proc. ankietowanych. Odpowiedź „zdecydowanie tak” wskazało 44 proc. badanych, a kolejne 17,3 proc. zadeklarowało, że „raczej” wzięłoby udział w głosowaniu.
Jednocześnie 37,7 proc. uczestników sondażu przyznało, że nie planuje udziału w wyborach.
Podział mandatów komplikuje sytuację
Choć przewaga Koalicji Obywatelskiej w sondażu jest wyraźna, kluczowe znaczenie miałby podział mandatów w Sejmie. Przy założeniu, że próg wyborczy przekroczy pięć ugrupowań, układ miejsc w parlamencie mógłby wyglądać w przybliżeniu następująco.
Koalicja Obywatelska mogłaby zdobyć około 174 mandatów. Prawo i Sprawiedliwość mogłoby liczyć na około 132 miejsca w Sejmie. Trzecia Konfederacja wprowadziłaby do parlamentu około 77 posłów.
Kolejne miejsca przypadłyby Konfederacji Korony Polskiej z około 43 mandatami oraz Nowej Lewicy, która mogłaby zdobyć około 37 mandatów.
Taki układ oznaczałby bardzo rozdrobniony parlament i znacząco utrudniłby stworzenie stabilnej większości.
Rząd bez większości?
Gdyby taki podział mandatów się potwierdził, obecna koalicja rządząca mogłaby liczyć jedynie na około 211 mandatów. To wciąż za mało, aby samodzielnie rządzić – do większości w Sejmie potrzeba przecież 231 głosów. Oznacza to, że do stabilnej większości brakowałoby jej około 20 posłów.
Z kolei ugrupowania prawicowe mogłyby łącznie dysponować nawet ponad 250 mandatami. W teorii dawałoby to szansę na stworzenie alternatywnej większości parlamentarnej. W praktyce pojawia się jednak poważny problem polityczny.
Spór na prawicy utrudnia scenariusz rządowy
Jedną z największych przeszkód są relacje pomiędzy poszczególnymi ugrupowaniami prawicy. W ostatnich dniach kandydat PiS na premiera, Przemysław Czarnek, zdecydowanie wykluczył możliwość współpracy w przyszłym rządzie z politykiem Grzegorz Braun.
Polityk podkreślił publicznie, że taki scenariusz jest – jak stwierdził – „na 200 proc. niemożliwy”. Tego typu deklaracje mogą znacząco utrudnić ewentualne rozmowy koalicyjne i sprawiają, że stworzenie stabilnego rządu po wyborach mogłoby być bardzo skomplikowane.
Realny scenariusz sejmowego impasu
Eksperci zwracają uwagę, że przy tak rozdrobnionej scenie politycznej Polska mogłaby stanąć przed poważnym wyzwaniem. Jeżeli żadna ze stron nie byłaby w stanie zbudować stabilnej koalicji, proces formowania rządu mógłby się znacząco wydłużyć.
W skrajnym scenariuszu mogłoby to oznaczać nawet kilkutygodniowe lub kilkumiesięczne negocjacje oraz poważne napięcia polityczne.
Dlatego coraz częściej pojawia się pytanie, czy przyszłe wybory parlamentarne nie doprowadzą do jednego z największych sejmowych impasów w najnowszej historii polskiej polityki.
Jak przeprowadzono badanie?
Sondaż został przeprowadzony przez IBRiS na zlecenie Onet 9 marca 2026 roku. Badanie wykonano metodą telefonicznych, standaryzowanych wywiadów kwestionariuszowych wspomaganych komputerowo (CATI) na reprezentatywnej próbie 1000 dorosłych Polaków.
Choć do kolejnych wyborów parlamentarnych – planowanych na 2027 rok – pozostaje jeszcze sporo czasu, obecne sondaże pokazują, że układ sił na polskiej scenie politycznej może być wyjątkowo wyrównany. A to oznacza, że walka o władzę w nadchodzących latach może być jedną z najbardziej nieprzewidywalnych od wielu lat.