Dziennik Gazeta Prawana logo

Trzy długi zamiast jednego

2 grudnia 2009, 06:49
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Dzięki zmianie definicji długu publicznego nie zniszczymy reformy emerytalnej, a budżet państwa nie zostanie sparaliżowany przez przekroczenie 55-proc. progu ostrożnościowego – postulują współtwórcy reformy emerytalnej Marek Góra i Agnieszka Chłoń-Domińczak oraz Maciej Bukowski z Instytutu Badań Strukturalnych.

Ich propozycje już trafiły do ministra finansów Jacka Rostowskiego i ministra w kancelarii premiera Michała Boniego. Bardzo krytycznie odnieśli się w nich do pomysłu resortu pracy i finansów, aby zmniejszać składkę do OFE, a większy strumień pieniędzy skierować do ZUS. Jest to podporządkowane krótkoterminowej perspektywie gaszenia pożaru w budżecie. To sztuczka, która pozwala na formalne ominięcie problemów konstytucyjnych i pozornie ułatwia drogę do euro wskazują.

W zamian proponują inne, radykalne rozwiązanie wprowadzenie zamiast jednej trzech definicji długu publicznego.

- Pierwsza to dług całkowity. Uwzględniałby, czego nie robi żaden kraj w Unii, nie tylko zobowiązania wynikające z emisji papierów skarbowych, ale także zobowiązania systemu emerytalnego. Byłby więc zdecydowanie wyższy od obecnego długu publicznego. Można się spodziewać, że wynosiłby około 200 proc. PKB.

- Druga to nieemerytalny dług publiczny czyli dług wynikający głównie z wyemitowanych już papierów wartościowych, który dziś przekracza 630 mld zł. Ale to zobowiązanie byłoby pomniejszone o pieniądze, jakie OFE mają ulokowane w obligacjach skarbowych obecnie 110 mld zł. To właśnie ta definicja miałaby być brana pod uwagę w wyliczeniach dotyczących progów ostrożnościowych (50, 55 i 60 proc. PKB). Gdyby zastosować ją teraz, dług publiczny zmniejszyłby się o mniej więcej 9 pkt proc. i rządowi nie groziłaby w najbliższych latach groźba gwałtownego równoważenia budżetu.

- Trzecia to emerytalny dług publiczny, tj. różnica między długiem całkowitym a nieemerytalnym. Ujawniałby więc zobowiązania Skarbu Państwa wynikające z nabytych uprawnień emerytalnych Polaków.

Eksperci postulują, aby taki sposób księgowania długu wprowadzić najpierw w Polsce, a później przekonać do niego (najlepiej podczas naszej prezydencji) wszystkie kraje UE. To ujawni, że większość krajów Unii ma znacznie większe zobowiązania ukryte wobec przyszłych emerytów niż Polska. Pozwoli też lepiej ocenić stabilność finansów publicznych UE piszą.

Ich zdaniem ta propozycja pomoże Ministrowi Finansów w złapaniu oddechu potrzebnego do naprawienia zaszłości w finansach publicznych i jednocześnie nie spowoduje destrukcji systemu emerytalnego. Dodają jednak, że problem nierównowagi budżetowej wymaga reform i zdecydowanych działań w zupełnie innych sferach niż system emerytalny.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj