Duńskie Frederikshavn nie chce prądu i ogrzewania z gazu czy ropy. Władze i mieszkańcy chcą tylko ekologicznej energii - nie tylko z wiatru, czy Słońca ale także ze zwierzęcych odchodów. Projekt, za około 600 milionów złotych ma w pełni zadziałać za 6 lat. Pomysł ma udowodnić, że średniej wielkości miasto można zasilać bez wykorzystania paliw szkodliwych dla środowiska.
Zwierzęce odchody, śmiecie, słoma i wiatr - oto z czego mieszkańcy Frederikshavn dostaną energię. Już w przyszłym roku prawie połowa zasilania ma pochodzić z ekologicznych źródeł, a reszta z ropy i gazu - twierdzi "Wirtualny Nowy Przemysł".
>>>Kto wygrywa na globalnym ociepleniu?
Władze miasta chcą w ten sposób udowodnić, że nie tylko wioski da się zasilać ekologicznie. Zieloną energię da się wykorzystywać także w dużych miejscowościach liczących ponad 20 tysięcy ludzi.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|