Od 23 stycznia 2016 r. formalnie nie ma konkursów na wyższe stanowiska w służbie cywilnej. Nie trzeba też mieć doświadczenia administracyjnego, aby zostać dyrektorem. Dyrektor generalny może na to stanowisko powołać osobę nawet spoza administracji. Problem w tym, że może też ją z dnia na dzień zwolnić.
Z danych DGP pozyskanych z urzędów wojewódzkich i ministerstw wynika, że nie ma miesiąca, aby nie doszło do odwołania dyrektora lub wicedyrektora departamentu czy biura. Urzędy twierdzą, że nie muszą podawać powodów zwolnień, a eksperci zauważają, że niemal zasadą stało się, iż każde zawirowanie w koalicji lub rekonstrukcja rządu może oznaczać, że wraz z odejściem ministra, wojewody lub ich zastępców posadę niemal automatycznie tracą dyrektorzy, których wydziały były do nich przypisane.
Dziennikarz z wykształcenia prawnik, ukończył też studia podyplomowe na Uniwersytecie Warszawskim z zakresu Prawa Europejskiego. Zanim trafił do redakcji kilka lat pracował w administracji rządowej w tym Rządowym Centrum Legislacji i Ministerstwie Obrony Narodowej. Od 2003 r. jest członkiem Polskiego Towarzystwa Legislacji. W redakcji pisze o problemach dotyczących żołnierzy zawodowych i rezerwistów. Na bieżąco monitoruje również kwestie związane z zatrudnieniem i wynagrodzeniem nauczycieli. Porusza też problemy samorządów dotyczące stosowania przepisów oświatowych. W zakresie swoich obowiązków ma również zatrudnienie i płace w całej administracji publicznej.