Dziennik.pl logo

Taniec nierówności. Oby tylko nie stać się drugą Lombardią

12 grudnia 2020, 10:00
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Koronawirus. Gospodarka. Kryzys. Giełda
<p>Koronawirus. Gospodarka. Kryzys. Giełda</p>/ShutterStock
Pandemia grypy hiszpanki zwiększyła nierówności tak bardzo, że utrzymywały się one przez 100 lat. Jak będzie tym razem?

Oby tylko nie stać się drugą Lombardią – tego pragną decydenci odpowiedzialni za zarządzanie ochroną zdrowia w czasie pandemii. Gdyby cofnąć się o 100 lat, Lombardię zastąpiłoby Lacjum. Podobnie jak obecnie, tak w przypadku grypy hiszpanki w 1918 r. to Włochy były jednym z najciężej doświadczonych plagą krajów świata. Ale wówczas to Lacjum, na obszarze którego mieści się Rzym, było jednym z największych ognisk epidemii w tym kraju.

Dzięki zbadaniu wpływu hiszpanki na Włochy wiemy, że pandemie zwiększają nierówności, redukując trwale dochód najuboższych. W rejonach Italii dotkniętych hiszpanką najsilniej, ten efekt utrzymuje się aż do dzisiaj. Po ponad 100 latach. Czy w wyniku pandemii COVID-19 będzie podobnie?

Z jednej strony można odnieść wrażenie, że biednemu zawsze wiatr w oczy, z drugiej pandemiczny efekt św. Mateusza (ubodzy stają się jeszcze biedniejsi, a bogaci – bogatsi) jest w dużej mierze wynikiem naszych działań. Bo nie tylko but koronawirusa wciska dochód klas niższych w ziemię – robią to też lockdown oraz polityki banków centralnych. Jak wybrnąć z tej sytuacji?

Reakcje państwa

Łatwo popaść w fatalizm po przeglądzie literatury ekonomicznej dotyczącej pandemii oraz nierówności. Ekonomiści Tommaso Giommoni (Politechnika Federalna w Zurychu) oraz Sergio Galletty (Uniwersytet Bergamo) szacują, że wzrost w „ekspozycji na pandemię” o jedno odchylenie standardowe (miara rozrzucenia mierzonych wartości wokół średniej) spowodował we Włoszech 2 proc. wzrost nierówności (mierzonej wskaźnikiem Giniego).

Na uwagę zasługuje sposób, w jaki badacze to wyliczyli. W trakcie hiszpanki zmarło we Włoszech z powodu tej choroby ok. 600 tys. osób, ale dane związane ze zgonami nie są rozłożone na poszczególne regiony kraju. Naukowcy wyszli z założenia, że głównym ogniskiem choroby były okopy I wojny światowej, zaś nosicielami wirusa – żołnierze. Następnie skrzyżowali dane o śmiertelności z poszczególnych rejonów z danymi o ruchach wojsk na terenie kraju, przede wszystkim z informacjami o żołnierskich urlopach. Dzięki temu mogli ocenić, które zgony można przypisać hiszpance. Okazało się np., że miasta, w których urlopował się przynajmniej jeden żołnierz, odnotowały wzrost wskaźnika Giniego o 3,4 proc. w porównaniu do miast, które żołnierze omijali. Oczywiście takie „badawcze fikołki” nie byłyby konieczne, gdyby hiszpanka zaatakowała w ostatnich dwóch dekadach, gdy dane o zgonach były już znacznie lepiej raportowane.

CAŁOŚĆ CZYTAJ W WEEKENDOWYM WYDANIU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ" >>>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Sebastian Stodolak
Sebastian Stodolak

Publicysta ekonomiczny Dziennika Gazety Prawnej, wiceprezes Warsaw Enterprise Institute, absolwent filozofii na Uniwersytecie Warszawskim oraz Podyplomowego Studium Systemu Finansowego i Polityki Monetarnej PAN. W przeszłości jego artykuły ukazywały się na łamach tygodników „Wprost” oraz „Newsweek”. Zdobywca wyróżnienia w XV edycji konkursu im. Władysława Grabskiego za pracę z dziedziny polityki pieniężnej. W 2017 r. został laureatem  Nagrody Centrum im. Adama Smitha im. Krzysztofa Dzierżawskiego za „promowanie wolności i zdrowego rozsądku.” Poza pracą dziennikarską, jest także wokalistą heavymetalowego zespołu Scream Maker, z którym wydał 5 płyt i zagrał ponad 400 koncertów, w tym 6 tras w Chinach.  

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraCo będzie, gdy zabraknie USA jako żandarma? »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj