Pierwszy: należyte "obrezerwowanie" portfeli kredytów frankowych. Drugi: powołanie prywatnego "bad banku", dzięki któremu sektor sam radziłby sobie z problemami.
Rezerwy na kredyty walutowe nie pomogłyby frankowiczom, choć, by uniknąć kłopotów, banki mogłyby być bardziej skłonne do proponowania klientom kompromisowego rozwiązania. – – mówił wczoraj Michał Gajewski, prezes Santander Bank Polska. Rezerwy zwiększyłyby jednak bezpieczeństwo banków.
"Bad bank", czyli "zły bank", miałby natomiast pozwolić na uniknięcie kolejnych przymusowych restrukturyzacji, czyli instrumentu, jaki BFG zastosował niespełna dwa tygodnie temu w stosunku do Podkarpackiego Banku Spółdzielczego.
Podatek bankowy, składki na Bankowy Fundusz Gwarancyjny, w mniejszym zakresie Fundusz Wsparcia Kredytobiorców, a ostatnio również rezerwy na procesy wytaczane przez frankowiczów – te wszystkie obciążenia negatywnie wpływają na wyniki sektora bankowego. Na to nakładają się wysokie wymogi kapitałowe, związane w dużej części z ryzykiem frankowym. Bankowcy od dłuższego czasu mówią, że w takich warunkach trudno o utrzymanie wysokiej rentowności sektora. A Związek Banków Polskich proponował, by podatek bankowy szedł na wzmocnienie BFG (dzięki temu banki zaoszczędziłyby na składkach) lub też, by podatek i składka na fundusz stanowiły koszt podatkowy.
– – mówi DGP Mirosław Panek, prezes Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Szef BFG jest jednym z czterech członków Komitetu Stabilności Finansowej. Bierze też udział z głosem doradczym w posiedzeniach Komisji Nadzoru Finansowego.
– – wskazuje Panek. A drugi? –– mówi nasz rozmówca.
– – mówi Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes ZBP. – – deklaruje.
Prywatny fundusz pomocowy już raz w Polsce zadziałał. Gdy na początku ubiegłej dekady problemy miał niewielki Wschodni Bank Cukrownictwa, został przejęty i dokapitalizowany przez grupę banków. Później WBC sprzedano Leszkowi Czarneckiemu, który przemianował go na Noble Bank. Dziś to część Getin Noble Banku.
Włoski fundusz z kolei zajmował się skupowaniem złych kredytów z banków, co pozwalało im czyścić swoje bilanse. – – mówi członek rady nadzorczej jednego z banków.
Więcej wątpliwości jest co do kwestii kredytów walutowych.
– – wskazuje Artur Szeski, analityk agencji Fitch Ratings. Rezerwy na hipoteki frankowe zaczęły rosnąć po orzeczeniu Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z października 2019 r., które dało sądom argumenty do unieważniania umów kredytowych. Cztery banki poinformowały już o wielkości swoich rezerw. Łącznie obniżyły one ich wyniki w IV kwartale 2019 r. o ponad 600 mln zł.
– – stwierdził na wczorajszym spotkaniu z dziennikarzami Maciej Reluga, członek zarządu Santander Banku Polska. W tej instytucji rezerwa portfelowa przekroczyła 170 mln zł (prócz rezerw portfelowych banki mają jeszcze rezerwy na poszczególne sprawy).