Popyt na obligacje wyniósł ponad 7 mld zł i dwukrotnie przekroczył podaż planowaną na 3,5 mld zł. Średnia rentowność wyniosła 5,04.
– komentuje Arkadiusz Urbański, ekonomista Pekao.
Ekonomiści podkreślają, że dobra sprzedaż świadczy o wysokiej ocenie polskiej gospodarki. – tłumaczy Jakub Borowski, główny ekonomista Kredyt Banku.
Złoty wciąż chory
Złoty słabnie, choć na szczęście wolniej niż przez poprzednie dwa dni. Wczoraj rano dobił nawet do 4,40 zł za euro. Przez większą część dnia oscylował w granicach 4,35 zł za euro. Pomiędzy godz. 8 a 9 rynek spał, ale nie Londyn, który wyprzedawał złotego. To wtedy nasza waluta tak się osłabiła.
– mówi nam Arkadiusz Urbański.
Pytanie, jakie zadaje sobie teraz wielu analityków, to do jakiego poziomu osłabi się nasza waluta. Marek Rogalski, główny analityk DM BOŚ, twierdzi, że podczas wakacji zobaczymy 4,4 – 4,5 zł. za euro. Cierpimy przez to, że jesteśmy dużym, płynnym rynkiem, gdzie transakcje zawiera się szybko i na dużą skalę. – mówi Jacek Wiśniewski, dyrektor domu maklerskiego Raiffeisen Broker.
Z drugiej strony taka sytuacja jest dobra dla BGK, który wymienia unijne euro po jak najwyższym kursie, maksymalizując zyski i spowalniając osłabienie złotego. To rodzaj interwencji walutowej, choć głównym graczem jest tu NBP i ekonomiści zastanawiają się, czy wejdzie do gry. – podkreśla Jacek Wiśniewski.
Nie udajemy Greków
Rozmiar osłabienia złotego zależeć będzie od sytuacji zewnętrznej, czyli tego, co będzie z Grecją i strefą euro. – mówi prof. Witold Orłowski z PWC.
– podkreśla Jacek Wiśniewski. Jego zdaniem teraz kluczowa jest odpowiedź na pytanie, kto na tym straci oprócz greckiego społeczeństwa. Kto w strefie euro i jak bardzo. Od skali tych strat będzie zależala reakcja rynków.
Polska tak jak przy kolejnych odsłonach kryzysu może dostać rykoszetem, gdyż z Grecją duże interesy nas nie łączą. – mówi prof. Witold Orłowski. Ale gdyby doszło do kompletnego sparaliżowania rynków finansowych, to bylibyśmy w sytuacji znacznie gorszej niż obecnie. – dodaje.
Mamy pewne atuty. To sytuacja gospodarki. Nadal rośnie i zgodnie z oceną Komisji Europejskiej w tym roku ma mieć najwyższy wzrost PKB w UE – 2,7 proc.
Wsp. Sławomir Łuniewski