Dziennik Gazeta Prawana logo

Po słabych wynikach ekonomiści zmieniają prognozy

23 kwietnia 2012, 17:37
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Po słabych wynikach ekonomiści zmieniają prognozy
Dane o produkcji przemysłowej okazał się tak kiepski, że wszyscy ekonomiści zaczęli zmieniać własne prognozy wzrostu gospodarczego za pierwszy kwartał/Shutterstock
W pierwszym kwartale 2012 roku wzrost PKB wyniósł 3,43 procent - wynika z uśrednionej prognozy ekonomistów z dziesięciu największych banków. To duża korekta. A jeszcze na początku kwietnia wróżyli przyspieszenie przekraczające 4 procent.

Mimo że – jak twierdzi GUS – ogólny klimat w przetwórstwie przemysłowym, budownictwie i handlu detalicznym jest obecnie nieco lepszy niż w marcu, to dla naszej gospodarki stanowi to marne pocieszenie. Wszyscy bowiem żyją jeszcze ubiegłotygodniowymi danymi o marcowej produkcji, które zaskoczyły nawet pesymistów – rok do roku wzrosła ona o zaledwie 0,7 proc.

Wynik okazał się tak kiepski, że wszyscy ekonomiści jak jeden mąż zaczęli zmieniać własne prognozy wzrostu gospodarczego za pierwszy kwartał.

– przyznaje Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista BRE Banku. – wtóruje mu Marcin Mrowiec, główny ekonomista Pekao SA.

Z uśrednionej prognozy dziesięciu ekonomistów reprezentujących największe polskie banki wynika, że spodziewają się oni, iż w pierwszym kwartale gospodarka wzrosła o 3,43 proc. To duży spadek w porównaniu z ostatnim kwartałem ubiegłego roku, gdy dynamika sięgnęła 4,3 proc. Są jednak jeszcze gorsze informacje – eksperci przewidują, że tempo wzrostu nadal będzie zwalniało i roczna średnia nie przekroczy 3 proc.

– zwraca uwagę Dariusz Winek, ekonomista BGŻ.

Eksport netto, czyli różnica między dynamiką wzrostu eksportu a importu, zapewne nadal miał dodatni wkład do PKB, ale nie był on już tak wyraźny, jak np. w trzecim i w czwartym kwartale ubiegłego roku. Wówczas wynosił on odpowiednio 1 pkt proc. i 0,9 pkt proc. Fakt, że nadal jest dodatni, to efekt hamowania inwestycji, które z zasady są importochłonne – im są mniejsze, tym mniejszy jest import.

– mówi Tomasz Kaczor, ekonomista Banku Gospodarstwa Krajowego, i zwraca uwagę, że to jeden z sygnałów świadczących o tym, że firmy przygotowują się do pogorszenia koniunktury. Najczęściej kurczenie się zapasów idzie w parze z wyhamowaniem dynamiki produkcji – przedsiębiorcy spodziewają się mniejszej liczby zamówień, więc ograniczają produkcję, a bieżące zlecenia realizują z tego, co wyprodukowali już wcześniej i zmagazynowali.

Jarosław Janecki z Societe Generale dodaje, że wpływ na wynik pierwszego kwartału mogła mieć też statystyka – wysoki punkt odniesienia, jakim były bardzo dobre dane z I kwartału 2011 roku. Wówczas PKB urosło o 4,5 proc.

Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK, dorzuca jeszcze jeden powód: hamującą konsumpcję prywatną. Podkreśla jednak, że głównego, definitywnego hamulcowego polskiej gospodarki trudno wskazać.

– uważa. Jego zdaniem podobnie będzie w kolejnych kwartałach: dynamika konsumpcji prywatnej spadnie poniżej 2 proc., do tego wyhamują inwestycje publiczne. – wróży Bielski.

Nie wszyscy jednak są pesymistami. – pociesza Radosław Bodys, główny ekonomista PKO BP.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj