Dziennik Gazeta Prawana logo

Nowe zagrożenie dla światowej gospodarki

28 czerwca 2011, 09:15
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
bank
bank/Inne
Ekonomiści z Banku Rozliczeń Międzynarodowych (BIS) ostrzegają przed zagrożeniem, którego nikt się nie spodziewał. Sama metoda walki z kryzysem może doprowadzić do powstania gigantycznych baniek spekulacyjnych, które na nowo pogrążą świat w chaosie.

Wiele banków centralnych, szczególnie w państwach wysoko rozwiniętych, od czasu wybuchu w 2008 r. światowego kryzysu utrzymuje stopy procentowe na rekordowo niskich poziomach, aby stymulować wzrost gospodarczy. BIS, który jest nazywany bankiem banków centralnych, uważa jednak, że ta polityka może nie przynieść zamierzonych skutków.

"Przedłużony okres bardzo niskich stóp procentowych powoduje ryzyko powstania poważnych finansowych zaburzeń, złej alokacji środków i opóźnienia w koniecznych działaniach w tych rozwiniętych krajach, które najbardziej zostały dotknięte przez kryzys" - napisał w swoim raporcie BIS.

Najpoważniejszym niebezpieczeństwem taniego pieniądza jest duża ilość spekulacyjnego kapitału, wskutek czego tworzą się bańki spekulacyjne. Bank ostrzega zwłaszcza przed gwałtownym wzrostem cen nieruchomości w krajach rozwijających się, co już teraz ma miejsce, i przypomina, że jedną z przyczyn kryzysu było pęknięcie takiej bańki w państwach rozwiniętych.

"Gospodarki wschodzące zdołały uniknąć najgorszych aspektów kryzysu, ale wielu z nich grozi powstanie nierówności podobnych do tych, które widzieliśmy nie tak dawno w rozwiniętych gospodarkach w przededniu kryzysu" - twierdzą autorzy raportu.

Drugim negatywnym aspektem niskich stóp procentowych jest rosnąca niemal na całym świecie inflacja. Ona z kolei podwyższa koszty życia, co grozi zahamowaniem wzrostu gospodarczego, a także – zwłaszcza w przypadku krajów rozwijających się – niepokojami społecznymi. O ile jednak banki centralne w państwach Azji czy Ameryki Łacińskiej już podjęły działania w celu obniżenia presji cenowej, to w krajach Zachodu stopy procentowe są nadal bardzo niskie.

Ostatnio tylko Europejski Bank Centralny zdecydował się – w kwietniu, po raz pierwszy od ponad dwóch lat – podnieść stopy do 1,25 proc. i zasugerował, że w lipcu zrobi to ponownie. W dalszym ciągu są one jednak niższe od inflacji, która w tym roku prawdopodobnie przekroczy 2 proc.

Amerykańska Rezerwa Federalna i bank centralny Japonii zamierzają jeszcze przez co najmniej kilka miesięcy utrzymać stopy na poziomie bliskim zeru, zaś Bank Anglii – na 0,5 proc., choć spośród państw zachodnich to właśnie w Wielkiej Brytanii inflacja jest najwyższa (4,5 proc., czyli ponad dwa razy więcej od celu inflacyjnego).

– Aby pokonać presję inflacyjną i zapobiec niebezpieczeństwu niestabilności finansowej, konieczne jest zacieśnienie polityki monetarnej. Banki centralne muszą być przygotowane do podnoszenia stóp procentowych w tempie szybszym niż w poprzednich tego typu sytuacjach – zaleca w swoim raporcie BIS.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj