Wiele banków centralnych, szczególnie w państwach wysoko rozwiniętych, od czasu wybuchu w 2008 r. światowego kryzysu utrzymuje stopy procentowe na rekordowo niskich poziomach, aby stymulować wzrost gospodarczy. BIS, który jest nazywany bankiem banków centralnych, uważa jednak, że ta polityka może nie przynieść zamierzonych skutków.

"Przedłużony okres bardzo niskich stóp procentowych powoduje ryzyko powstania poważnych finansowych zaburzeń, złej alokacji środków i opóźnienia w koniecznych działaniach w tych rozwiniętych krajach, które najbardziej zostały dotknięte przez kryzys" - napisał w swoim raporcie BIS.

Najpoważniejszym niebezpieczeństwem taniego pieniądza jest duża ilość spekulacyjnego kapitału, wskutek czego tworzą się bańki spekulacyjne. Bank ostrzega zwłaszcza przed gwałtownym wzrostem cen nieruchomości w krajach rozwijających się, co już teraz ma miejsce, i przypomina, że jedną z przyczyn kryzysu było pęknięcie takiej bańki w państwach rozwiniętych.

"Gospodarki wschodzące zdołały uniknąć najgorszych aspektów kryzysu, ale wielu z nich grozi powstanie nierówności podobnych do tych, które widzieliśmy nie tak dawno w rozwiniętych gospodarkach w przededniu kryzysu" - twierdzą autorzy raportu.

Drugim negatywnym aspektem niskich stóp procentowych jest rosnąca niemal na całym świecie inflacja. Ona z kolei podwyższa koszty życia, co grozi zahamowaniem wzrostu gospodarczego, a także – zwłaszcza w przypadku krajów rozwijających się – niepokojami społecznymi. O ile jednak banki centralne w państwach Azji czy Ameryki Łacińskiej już podjęły działania w celu obniżenia presji cenowej, to w krajach Zachodu stopy procentowe są nadal bardzo niskie.

Ostatnio tylko Europejski Bank Centralny zdecydował się – w kwietniu, po raz pierwszy od ponad dwóch lat – podnieść stopy do 1,25 proc. i zasugerował, że w lipcu zrobi to ponownie. W dalszym ciągu są one jednak niższe od inflacji, która w tym roku prawdopodobnie przekroczy 2 proc.

Amerykańska Rezerwa Federalna i bank centralny Japonii zamierzają jeszcze przez co najmniej kilka miesięcy utrzymać stopy na poziomie bliskim zeru, zaś Bank Anglii – na 0,5 proc., choć spośród państw zachodnich to właśnie w Wielkiej Brytanii inflacja jest najwyższa (4,5 proc., czyli ponad dwa razy więcej od celu inflacyjnego).

– Aby pokonać presję inflacyjną i zapobiec niebezpieczeństwu niestabilności finansowej, konieczne jest zacieśnienie polityki monetarnej. Banki centralne muszą być przygotowane do podnoszenia stóp procentowych w tempie szybszym niż w poprzednich tego typu sytuacjach – zaleca w swoim raporcie BIS.