Dziennik Gazeta Prawana logo

Rostowski ma plan na walkę z drożyzną. Ekonomści są sceptyczni

22 kwietnia 2011, 12:32
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Minister finansów i prezes NBP obiecują, że dzięki ich pomysłowi skończą się podwyżki, a ceny wrócą do normy. Ekonomiści jednak są sceptyczni i nie wierzą, że państwowe plany cokolwiek zmienią.

>>>Ten program rozliczy cię z fiskusem

Minister finansów Jacek Rostowski zapowiedział, że środków unijnych, które dostanie w tym roku z Brukseli, nie będzie wymieniał w NBP, ale przynajmniej częściowo zrobi to na rynku walutowym. W tym roku będzie miał do dyspozycji 14 mld euro, a w przyszłym nawet 18 mld.

Celem operacji ma być wzmocnienie złotego. Dzięki temu polscy importerzy będą taniej kupować za granicą żywność i paliwo, czyli produkty najbardziej napędzające inflację. Wzrost wartości polskiej waluty jest też możliwy poprzez podniesienie stóp procentowych. To jednak mogłoby negatywnie wpłynąć na spowolnienie wzrostu gospodarczego.

Pierwszy skutek wspólnej zapowiedzi ministra Rostowskiego oraz szefa Narodowego Banku Polskiego Marka Belki było widać już wczoraj. Po wspólnej konferencji złoty wzmocnił się o ponad dwa grosze.

Ekonomiści uważają, że same kwoty – choć duże – nie wystarczą, by osiągnąć długotrwały efekt. Dr Jakub Borowski, główny analityk Invest-Banku, szacuje, że 14 mld euro, jakie do końca roku może na interwencję przeznaczyć NBP, to około 1 proc. obrotów na rynku. – To, co będzie miało wypływ na kurs, to sama zmiana strategii i jej wpływ na oczekiwania rynku. Raczej nie spodziewałbym się znaczącej aprecjacji – mówi ekonomista.

Dlatego działania MF należy traktować jako uzupełniające wobec podnoszenia stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej. – Najbardziej oczywisty instrument to podwyżki stóp procentowych, i w tym kontekście spodziewam się zarówno interwencji, jak i podwyżki stóp – mówi ekonomista Ryszard Petru.

Ale działania resortu finansów mogą spowodować, że podwyżki stóp nie będą musiały być tak wysokie lub tempo ich podnoszenia będzie wolniejsze. Sugerował to wczoraj szef NBP, mówiąc, że pomoże to „w ograniczeniu presji na podwyżki stóp”. To może z kolei pomóc wzrostowi gospodarczemu. Rząd założył bowiem w przyszłym roku znaczący wzrost inwestycji prywatnych, jeśli stopy będą szły w górę, inwestycji będzie mniej, a wzrost PKB wolniejszy. – Umocnienie złotego, gdyby było znaczne, byłoby teraz dużo bardziej efektywnym instrumentem obniżania inflacji niż stopy procentowe – uważa prof. Stanisław Gomułka, ekonomista BCC.

Nie ma natomiast mowy o uleganiu opozycji. Dlatego Belka i Rostowski w komunikacie skrytykowali takie pomysły jak obniżka akcyzy na benzynę czy dodatek drożyźniany jako zwiększające ryzyko utrwalenia podwyższonej inflacji, zagrażające finansom publicznym i osłabiające wzrost PKB. – Nie będziemy gasili ognia benzyną, konsolidacja finansów publicznych i podwyżki stóp to klasyczne instrumenty przeciwdziałania wzrostowi cen – mówił Belka.

Jednak nikt nie ma wątpliwości, że działania NBP i resortu finansów będą skuteczne, o ile sytuacja na świecie także się ustabilizuje.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj