O sprawie pisze piątkowa "Rzeczpospolita".
Coraz szybciej spłacamy kredyty hipoteczne
Większość Polaków zaciąga kredyty mieszkaniowe na okres od 25 do 35 lat, aby na początku maksymalnie obniżyć miesięczną ratę, jednak faktyczny czas spłaty tych zobowiązań w ciągu ostatniej dekady wydatnie się skrócił. Jak wynika z danych Związku Banków Polskich przedstawionych w „Rz”, o ile w latach 2015–2018 średni okres spłaty wynosił około 17–18 lat, o tyle po pandemii spadł do 12–13 lat, a w ostatnich 2–3 latach to zaledwie 9–10 lat.
Mimo udzielenia ponad 670 tys. nowych hipotek, łączna liczba czynnych umów spadła o 225 tys., co – jak czytamy w „Rz” – oznacza, że w tym czasie Polacy zamknęli ponad 896 tysięcy kredytów.
Skąd się bierze taki trend?
Dyrektor biura analiz portalu Rankomat.pl Jarosław Sadowski w rozmowie z dziennikiem wyjaśnia, że zjawisko to wynika ze specyficznej strategii finansowej kredytobiorców. W pierwszym etapie zaciągają oni zobowiązanie na maksymalny termin, ponieważ zakup nieruchomości wiąże się z dużymi kosztami wykończenia i urządzenia wnętrz, a młode rodziny mają wtedy najwięcej innych pilnych wydatków. Jednak po minięciu tej najtrudniejszej fazy u Polaków uruchamia się dążenie do redukcji długu. Rozmówca „Rz” wskazuje, że wraz z rozwojem kariery zawodowej dochody kredytobiorców zazwyczaj rosną, przez co bieżąca rata staje się mniejszym obciążeniem, a w domowych budżetach pojawiają się nadwyżki finansowe przeznaczane na nadpłaty.
Polski rynek coraz bliżej zagranicznych standardów
Sadowski zaznacza przy tym, że czas spłaty jest zróżnicowany i choć część osób spłaca dług jeszcze szybciej niż w 9 lat, a inni potrzebują kilkunastu lat lub całego umownego terminu, to polski rynek wyraźnie zbliża się do standardów zagranicznych, gdzie średnia żywotność kredytu wynosi około 7 lat.