Główną przyczyną wzrostów są zakłócenia w transporcie surowca. Zablokowane szlaki morskie ograniczają eksport ropy z krajów regionu i zmuszają część producentów do redukcji wydobycia. Na rynkach finansowych pojawiły się także obawy o możliwe niedobory paliw, co dodatkowo podbija ceny. Obecna sytuacja przypomina szoki naftowe z lat 70., kiedy gwałtowny spadek podaży doprowadził do silnego wzrostu cen ropy i w konsekwencji do stagflacji, czyli połączenia wysokiej inflacji i słabego wzrostu gospodarczego. Dziś inwestorzy obawiają się podobnego scenariusza, choć globalna gospodarka jest znacznie bardziej odporna niż pół wieku temu – mówi Paweł Szczerbak, ekspert ds. inwestowania z Finax.
Ropa wystrzeliła po atakach na Iran. Cena baryłki przekroczyła 113 dolarów
Po nagłym przekroczeniu poziomu 113 dolarów tempo wzrostu cen ropy nieco wyhamowało. Notowania ustabilizowały się w okolicach 105 dolarów za baryłkę, co wciąż oznacza wzrost o około 15 proc.
Problemy z eksportem ropy
Sytuację na rynku dodatkowo komplikuje ograniczenie wydobycia w części państw Bliskiego Wschodu. Irak, Kuwejt i Katar mają trudności z eksportem ropy z powodu zablokowanych szlaków morskich.
Moce magazynowe w tych krajach są już niemal wyczerpane, co zmusza producentów do ograniczenia produkcji. Pojawia się też ryzyko problemów technicznych przy ponownym uruchomieniu wydobycia, gdy konflikt się zakończy. Nawet w takim scenariuszu powrót do wcześniejszych poziomów produkcji może zająć trochę czasu.
Obawy o niedobory ropy zwiększają popyt na paliwa, co dodatkowo podbija ceny surowca.
Na sytuację reagują rządy największych gospodarek oraz instytucje międzynarodowe. Ministrowie finansów państw G7 oraz Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) prowadzą rozmowy na temat nadzwyczajnego uwolnienia od 300 do 400 mln baryłek ropy ze strategicznych rezerw.
Celem takiego działania byłaby stabilizacja rynku oraz ograniczenie presji inflacyjnej na świecie. Już sama informacja o rozmowach spowodowała niewielki spadek cen ropy z porannych maksimów.
Napięcia widać również na rynku walutowym. Umacnia się dolar amerykański, którego gospodarka korzysta z faktu, że Stany Zjednoczone są jednym z eksporterów ropy.
Eksperci podkreślają jednak, że mimo wzrostu niepewności inwestorzy powinni zachować spokój. Wzrost cen ropy i obawy o inflację mogą zwiększyć zmienność na globalnych rynkach akcji. W takich momentach długoterminowi inwestorzy nie powinni jednak ulegać panice ani podejmować pochopnych decyzji. Regularne inwestowanie, zgodne z założoną strategią, pozostaje najlepszą ochroną przed podobnymi szokami – tłumaczy Paweł Szczerbak.
Ekspert Finax podkreśla, że dla władz w USA kluczowe będzie ograniczenie presji cenowej. Gwałtowny wzrost cen ropy mógłby zatrzymać proces obniżania stóp procentowych, a nawet doprowadzić do ich ponownego podwyższenia. W efekcie wzrosłyby koszty finansowania dłużnego, co mogłoby spowolnić aktywność gospodarczą.
W kontekście zbliżających się pod koniec roku wyborów do Kongresu (midterm elections) administracja USA będzie dążyć do jak najszybszego ustabilizowania sytuacji na rynku energii.
*** Finax to robodoradca inwestycyjny założony w 2017 r. na Słowacji. Od kwietnia 2022 r. działa w Polsce w formie oddziału nadzorowanego przez KNF. Specjalizuje się w pasywnym inwestowaniu w ETF-y indeksowe, oszczędzaniu emerytalnym w ramach Ogólnoeuropejskiego Indywidualnego Produktu Emerytalnego (OIPE) oraz zarządzaniu finansami osobistymi. Misją fintechu jest promowanie edukacji finansowej i bezstresowego inwestowania. Finax obecny jest na Słowacji, w Polsce, Chorwacji, Niemczech, Czechach i na Węgrzech.