- Kto odpowiada za nieodśnieżony chodnik przed domem i blokiem
- Sklepy, restauracje i galerie: za co płaci właściciel lub najemca
- Gmina czy właściciel posesji – kto winny na ulicy i chodniku
- Jak często trzeba odśnieżać – co mówią sądy
- Sople i śnieg z dachu: kiedy odpowiada właściciel budynku
Kto odpowiada za nieodśnieżony chodnik przed domem i blokiem
Kluczowym pytaniem po każdym zimowym wypadku jest: kto w ogóle odpowiada za stan miejsca, w którym doszło do zdarzenia.
Przy chodniku przylegającym do prywatnej posesji najczęściej odpowiada właściciel nieruchomości lub podmiot, który faktycznie nią zarządza (np. wspólnota mieszkaniowa czy spółdzielnia).
W budynkach wielolokalowych obowiązek utrzymania w czystości terenów wspólnych spoczywa na zarządcy lub wspólnocie, a nie na poszczególnych lokatorach, choć koszty ponoszą później wszyscy w czynszu.
To oznacza, że jeśli ktoś poślizgnie się na nieposypanym solą chodniku przy bloku, adresatem roszczeń odszkodowawczych będzie co do zasady wspólnota lub spółdzielnia mieszkaniowa, a nie konkretny sąsiad z klatki.
Sklepy, restauracje i galerie: za co płaci właściciel lub najemca
Miejsca publiczne o dużym natężeniu ruchu – wejścia do sklepów, restauracji, centrów handlowych czy biurowców – są szczególnie „wrażliwe” pod kątem odpowiedzialności za szkody zimowe.
Właściciel lokalu lub zarządca obiektu ma obowiązek tak organizować odśnieżanie i posypywanie, by minimalizować ryzyko poślizgnięcia się klientów.
Jeżeli nawierzchnia przed wejściem do sklepu jest śliska, a klient upadnie i dozna złamania, możliwe jest dochodzenie nie tylko zwrotu kosztów leczenia, lecz także zadośćuczynienia za ból i cierpienie oraz utraconych zarobków.
W praktyce większość dużych obiektów ma polisę OC, więc roszczenia zgłasza się zwykle bezpośrednio do ubezpieczyciela, a nie do samego sklepu czy galerii.
Gmina czy właściciel posesji – kto winny na ulicy i chodniku
Największe wątpliwości budzi często rozkład odpowiedzialności między gminą a właścicielami przyległych gruntów.
Co do zasady gmina odpowiada za stan dróg publicznych i wielu odcinków chodników, ale część obowiązków może być „przerzucona” ustawowo lub uchwałami na właścicieli nieruchomości.
Orzecznictwo sądów podkreśla, że nawet jeśli gmina zleca zimowe utrzymanie firmie zewnętrznej, nie uwalnia jej to automatycznie od odpowiedzialności – poszkodowany może kierować roszczenie zarówno do wykonawcy, jak i do jednostki samorządu.
Dla osoby poszkodowanej kluczowe jest dokładne ustalenie, kto w danym miejscu miał realny obowiązek zadbać o bezpieczeństwo – od tego zależy, do kogo będzie kierowany pozew.
Jak często trzeba odśnieżać – co mówią sądy
Właściciele nieruchomości często bronią się, że nie da się utrzymać chodnika w stanie „idealnym” przy ciągłych opadach śniegu czy marznącego deszczu.
Sądy rzeczywiście przyjmują, że zimą nie można wymagać absolutnego braku śliskości – znaczenie mają realne możliwości, intensywność opadów i to, czy podejmowano racjonalne działania (odśnieżanie, posypywanie piaskiem lub solą).
Zaniedbanie będzie widziane tam, gdzie widać wyraźną bierność: nieodśnieżana warstwa śniegu przez dłuższy czas, brak posypania przy widocznym lodzie, brak reakcji mimo prognoz zapowiadających gołoledź.
W praktyce sądy analizują konkretne okoliczności miejsca i czasu wypadku, dlatego tak ważne jest, by poszkodowany potrafił je później udowodnić.
Sople i śnieg z dachu: kiedy odpowiada właściciel budynku
Zimą niebezpieczeństwo czyha nie tylko pod nogami, ale też… nad głową, w postaci sopli lodu i zwałów śniegu zsuwających się z dachów.
Właściciel lub zarządca budynku ma obowiązek usuwać sople i nadmiar śniegu z dachu, jeśli mogą one spaść na chodnik, wejście do budynku czy miejsca parkingowe.
Upadek bryły lodu na przechodnia lub zaparkowany samochód może skutkować odpowiedzialnością za poważne obrażenia ciała lub wysokie koszty naprawy pojazdu, nierzadko przekraczające wartość zwykłego ubezpieczenia AC.
Sądy podkreślają, że spadający śnieg i lód z dachu w miejsce, gdzie normalnie poruszają się ludzie lub stoją auta, nie jest zjawiskiem „normalnym” – właściciel ma obowiązek temu zapobiegać, a nie zasłaniać się „siłą natury”.
Jak udowodnić winę i wywalczyć odszkodowanie
Choć zimowe wypadki wydają się oczywistym skutkiem zaniedbań, w praktyce to poszkodowany musi udowodnić zarówno winę zarządcy, jak i wysokość szkody. Tuż po zdarzeniu warto wykonać jak najwięcej zdjęć: miejsca upadku, śliskiej nawierzchni, sopli, zalegającego śniegu, braku odśnieżenia czy posypania.
Należy zebrać dane świadków (numery telefonów, e-maile), zadbać o dokumentację medyczną z leczenia i rehabilitacji, zachować rachunki za leki, sprzęt ortopedyczny, dojazdy na wizyty oraz dokumenty potwierdzające utracone dochody.
W wielu przypadkach kluczowe okazują się także nagrania z monitoringu – jeśli poszkodowany wskaże potencjalne kamery, zwiększa szansę, że materiał zostanie zabezpieczony zanim zostanie nadpisany.
Odmowa wypłaty świadczenia – najczęstsze argumenty ubezpieczycieli
Nawet dobrze udokumentowany wypadek nie gwarantuje automatycznej wypłaty, bo ubezpieczyciele często bronią się przed odpowiedzialnością.
Do częstych argumentów należy wskazywanie gwałtownej, nagłej zmiany warunków pogodowych (np. nagła gołoledź) albo twierdzenie, że zarządca działał zgodnie ze standardami i nie mógł uniknąć śliskości.
Pojawia się też zarzut przyczynienia się poszkodowanego, np. poprzez nieodpowiednie obuwie, brak ostrożności czy poruszanie się poza wyznaczonym przejściem, co może obniżyć wysokość przyznanego świadczenia.
W razie odmowy warto rozważyć odwołanie, skorzystanie z pomocy profesjonalnego pełnomocnika czy wsparcia instytucji zajmujących się ochroną klientów rynku ubezpieczeniowego.
Jakie świadczenia można uzyskać po zimowym wypadku
Roszczenia po wypadku zimowym nie ograniczają się jedynie do zwrotu kosztów leczenia, choć to zwykle pierwszy i najbardziej oczywisty element. Poszkodowany może domagać się zadośćuczynienia za krzywdę (ból, stres, ograniczenie sprawności), renty, jeśli doszło do trwałego uszczerbku na zdrowiu lub utraty możliwości zarobkowania, a także zwrotu utraconych dochodów za czas niezdolności do pracy. W przypadku szkód w mieniu, np. rozbitego samochodu, przysługuje zwrot kosztów naprawy lub wypłata równowartości pojazdu w razie szkody całkowitej, a nierzadko także zwrot kosztów auta zastępczego czy parkowania.
Wysokość świadczeń zależy od skali obrażeń, skutków zdrowotnych oraz tego, na ile szczegółowo poszkodowany potrafi wykazać wszystkie poniesione wydatki i straty.
Oficjalne portale sądowe w Polsce, takie jak System Analizy Orzeczeń Sądowych (SAOS) czy baza orzeczeń sądów okręgowych (orzeczenia.ms.gov.pl), zawierają liczne wyroki w sprawach odszkodowań za zimowe wypadki, choć wyszukiwanie wymaga precyzyjnych sygnatur lub słów kluczowych jak „nieodśnieżony chodnik” czy „upadek na lodzie”. Te źródła potwierdzają zakresy kwot od 20-30 tys. zł za złamania do ponad 80 tys. zł w cięższych przypadkach, z naciskiem na odpowiedzialność właścicieli posesji i gmin.
Przykładowe wyroki:
Sąd Okręgowy w Warszawie XXV Wydział Cywilny - wyrok z 9 kwietnia 2025 r. w sprawie o sygn. XXV C 220/20 - zasądził kwotę 31.297,50 zł (z odsetkami i kosztami postępowania) od Wspólnoty Mieszkaniowej na rzecz kobiety, która poślizgnęła się na oblodzonym chodniku, upadła i doznała wieloodłamowego złamania końca dalszego kości ramiennej lewej oraz złamania nasady dalszej kości promieniowej lewej. Na skutek tych obrażeń, powódka przeszła skomplikowaną operację, pozostawała na zwolnieniu lekarskim, a następnie na świadczeniu rehabilitacyjnym.
Sąd Rejonowy w Piszu - wyrok z 13 grudnia 2024 r. w sprawie o sygn. I C 321/21 - zasądził kwotę 38 022 zł (z odsetkami i kosztami postępowania) od Gminy na rzecz kobiety, która poślizgnęła się i upadła na oblodzonym i śliskim chodniku. Na nawierzchni chodnika zalegała pod śniegiem warstwa lodu. Chodnik nie był odśnieżony ani posypany piaskiem. Skutkami upadku były: złamanie nasady dalszej kości łokciowej i promieniowej, długotrwała rehabilitacja, a w końcu uznanie za osobę niepełnosprawną w stopniu umiarkowanym.
Sąd Okręgowy w Warszawie, w sprawie o sygn. XXV C 980/18 (wyrok z 17 lutego 2020 r.) zasądził 80 678 zł + odsetki za złamanie podudzia z przemieszczeniem po upadku na oblodzonym chodniku zarządzanym przez spółdzielnię; sąd uznał zaniedbanie w utrzymaniu nawierzchni.
Sąd Okręgowy w Łodzi, w sprawie o sygn. II C 372/18 (wyrok z 19 kwietnia 2021 r.) zasądził 78 482 zł mężczyźnie za upadek na śliskim chodniku, z uwzględnieniem kosztów leczenia i zadośćuczynienia. Na skutek upadku mężczyzna ten doznał centralnego zwichnięcia lewego stawu biodrowego II stopnia ze złamaniem dna panewki z przemieszczeniem.
Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim - wyrok z 12 października 2021 r. (sygnatura akt: I C 1510/19) zasądził na rzecz poszkodowanego powoda kwotę65 000 zł. Poszkodowany złamał kostkę po upadku na oblodzonym chodniku.
Sąd Rejonowy w Gdyni - wyrok z 21 lipca 2022 r. (sygnatura akt: I C 517/19), zasądził na rzecz powódki 34 700 zł i odsetki za złamanie nasady dalszej kości promieniowej lewej z przemieszczeniem (powstałe po poślizgnięciu się na zamarzniętej kałuży obok bloku).
Sąd Rejonowy w Człuchowie z 20 października 2021 r. (sygnatura akt: I C 278/20) przyznający powódce 31 752 zł za bolesny upadek na śliskim chodniku oraz złamanie kości podudzia i stawu skokowego w lewej nodze.
Co zrobić po upadku na lodzie lub uszkodzeniu auta przez śnieg z dachu
Oto praktyczna lista kroków, którą warto zapamiętać na sezon zimowy.
1) Zabezpiecz dowody na miejscu: zdjęcia, dane świadków, wskazanie kamer monitoringu.
2) Wezwij pomoc medyczną lub zgłoś się do lekarza, zbierając pełną dokumentację z wizyt i leczenia.
3) Zgłoś szkodę zarządcy terenu lub właścicielowi budynku i sprawdź, czy posiadają polisę OC, by skierować roszczenie do ubezpieczyciela.
4) Zapisuj wszystkie koszty związane z wypadkiem – od leków po dojazdy, a także dokumentuj utracone dochody.
5) W razie odmowy wypłaty świadczenia rozważ odwołanie, konsultację z prawnikiem lub specjalistą ds. odszkodowań.
Dopełnienie tych czynności znacząco zwiększa szansę na realne, często wysokie odszkodowanie za złamaną rękę, skręconą nogę czy rozbite auto po zimowym wypadku na nieodśnieżonym chodniku, dachu lub ulicy.