Seniorzy muszą przygotować się na chudsze lata. Choć w 2026 roku waloryzacja wyniosła solidne 5,3 proc., przyszłość rysuje się w ciemniejszych barwach. Rządowe szacunki, które przytacza dziennik "Fakt", wskazują na gwałtowne hamowanie podwyżek. W 2027 roku wskaźnik waloryzacji może wynieść zaledwie 3,48 proc.
Taka zmiana oznacza, że podwyżki będą miały charakter symboliczny. Jak podaje "Fakt", osoba pobierająca najniższą emeryturę (obecnie 1800,43 zł na rękę) otrzyma dodatkowo tylko 62,65 zł miesięcznie. Nowa kwota świadczenia wyniosłaby zatem 1863,08 zł. Dla wielu seniorów, przy wciąż odczuwalnych skutkach inflacji, taka kwota może okazać się niewystarczająca.
Rząd szuka rozwiązań
Ministerstwo Rodziny uspokaja, że obecne prognozy nie są ostateczne. Jak podaje "Fakt", urzędnicy dopuszczają zmianę zasad wyliczania waloryzacji, aby lepiej chronić budżety domowe najstarszych Polaków. Resort podkreśla, że mechanizm ten może zostać zmodyfikowany w zależności od sytuacji społeczno-gospodarczej. Na stole leżą dwa główne rozwiązania:
- Większy udział wzrostu płac: Obecnie przy wyliczaniu waloryzacji bierze się pod uwagę inflację oraz 20 proc. realnego wzrostu wynagrodzeń. Rząd rozważa podniesienie tego wskaźnika do 35 proc.
- Waloryzacja procentowo-kwotowa: To rozwiązanie gwarantuje minimalną kwotę podwyżki (np. 100-200 zł) dla osób z najniższymi świadczeniami, niezależnie od wyniku procentowego.
Decyzje zapadną wkrótce
Mechanizm waloryzacji opiera się na twardych danych makroekonomicznych, takich jak inflacja konsumencka i wzrost płac w sektorze przedsiębiorstw. Jeśli inflacja będzie niska, rząd ma większe pole manewru, by dopompować wskaźnik poprzez wliczanie większej części wzrostu wynagrodzeń. Kalendarz prac nad nowymi stawkami jest już znany:
- Do 20 maja 2026 r.: Związki zawodowe i pracodawcy muszą przedstawić swoje propozycje dotyczące wzrostu emerytur i rent.
- Kolejne miesiące: Rząd przeanalizuje te wnioski i przedstawi oficjalny projekt ustawy budżetowej na 2027 rok.