O pozycji w rankingu decydowała wysokość miesięcznej raty. Klient, który zdecyduje się na ofertę zwycięskiego banku, będzie musiał spłacać miesięcznie 1520 zł. W PKO BP rata wyniesie 1527 zł, a w Nordea Banku – 1529 zł.

Jak widać, różnice w czołówce są niewielkie, a wynikają z małej rozbieżności oprocentowania. Warto więc zwrócić uwagę na inne warunki kredytu niż sama wysokości raty. Bez wątpienia najważniejszym z nich jest prowizja. Pod tym względem najlepiej wypada PKO BP, który nie pobiera jej w ogóle. W całym zestawieniu są jeszcze dwie instytucje, czyli mBank i Bank Pocztowy, które postępują podobnie. Z kolei pozostałe dwa banki z podium, czyli Pekao i Nordea, żądają odpowiednio 1,49 proc. i 1,5 proc.

Innym elementem oferty, na który należy zwrócić uwagę, wybierając finansowanie 100 proc. inwestycji, jest koszt ubezpieczenia brakującego wkładu własnego. Banki proponują zazwyczaj trzy- lub pięcioletnie polisy, ze składką jednorazową płatną przy podpisywaniu umowy kredytowej. Jeżeli po zakończeniu ubezpieczenia spłaty rat nie pozwolą zejść z kredytem poniżej 80 proc. wartości nieruchomości, polisę trzeba odnowić. Część instytucji sprzedaje ubezpieczenie ze składką miesięczną, doliczaną do raty tak długo, aż stosunek kredytu do ceny mieszkania osiągnie pożądaną wartość. Zwycięski w naszym rankingu Pekao jest wyjątkiem – proponuje polisę ze składką jednorazową, z nieograniczonym okresem ubezpieczenia. Kosztuje to prawie 4,5 tys. zł. W PKO BP za trzyletnie ubezpieczenie trzeba zapłacić 1650 zł. W Nordea Banku płaci się miesięcznie. Dla analizowanego w rankingu przykładu składka wynosi 45 zł.

Spośród pozostałych instytucji, które znalazły się w rankingu, jedynie Millennium nie wymaga ubezpieczenia wkładu własnego. Odbywa się to jednak kosztem wysokiego oprocentowania. W rezultacie rata kredytu w tym banku wynosi kilkadziesiąt złotych więcej niż w Pekao.

Jak twierdzą eksperci, o kredyt mieszkaniowy bez wkładu własnego będzie coraz trudniej. – Banki wycofują ze swojej oferty takie produkty. Oczywiście osoby nieposiadające oszczędności nadal mają możliwość zaciągnięcia kredytu, ale proponowane im warunki finansowe są coraz mniej atrakcyjne – uważa Michał Krajkowski, główny analityk DK Notus.

Od przyszłego roku takie produkty zapewne całkowicie znikną z oferty banków, bo chce tego Komisja Nadzoru Finansowego. Zgodnie z projektem nowelizacji rekomendacji S, która określa zasady udzielania hipotek, od 2014 r. każdy klient ubiegający się o kredyt będzie zobowiązany do posiadania przynajmniej 10 proc. wartości mieszkania. Rok później minimalny wymagany wkład własny ma urosnąć do 20 proc. Klienci, którzy zamierzają kupić mieszkanie w całości na kredyt, powinni więc się pospieszyć.