Według ustawy, każdy ubezpieczyciel musiałby płacić Narodowemu Funduszowi Zdrowia na pokrycie kosztów leczenia osób potrąconych przez samochody. Ile? 12 procent z każdej polisy OC, którą musimy wykupić do każdego posiadanego samochodu.

Firmy ubezpieczeniowe protestują. Tłumaczą, że zmuszone będą podwyższyć składki, by móc część oddawać państwu. Kierowcy też nie rozumieją, dlaczego mieliby płacić za coś, czego nie zrobili.

O konieczności wprowadzenia takich przepisów od dawna przekonywał resort zdrowia. Zbigniew Religa tłumaczył, że to niesprawiedliwe, by z OC jedynie naprawiano uszkodzone przez sprawcę auto czy czyjś dom, a nikt nie zajmował się zwrotem kosztów pobytu w szpitalu człowieka, który przeżył wypadek.

Z szacunków wynika, że dzięki nowemu podatkowi do kasy NFZ wpłynęłoby rocznie ok. 500 milionów złotych. Problem tylko w tym, że - jak zwykle - pieniądze pójdą do wspólnego budżetu na zdrowie. I nigdzie nie jest zapisane, że rzeczywiście trafią do szpitali, które ratowały życie potrąconym przez samochody czy motocykle.