Z badania wynika, że w tym roku zmniejszy się różnica pomiędzy najniższymi i najwyższymi zarobkami. Nie dlatego, że ci najlepiej zarabiający będą zarabiać trochę mniej. Odwrotnie - ci biedniejsi zarobią więcej.

Różnica w zarobkach robotników i dyrektorów ma się zmniejszyć, bo nigdzie w Unii Europejskiej nie jest tak wysoka, jak w Polsce. "Polityka obniżania wynagrodzeń menedżerów doprowadziłaby do ich odejścia. Jedynym rozwiązaniem stanie się więc podwyższenie płac grup pracowniczych zarabiających najmniej" - pisze w raporcie Marek Prujszczyk z PSZK.

Zarabiać więcej będą nie tylko pracownicy fizyczni, ale także specjaliści średniego szczebla. Mowa o informatykach, lekarzach, pielęgniarkach czy niektórych inżynierach. Ci ostatni zbyt często wyjeżdżają za chlebem na Zachód, więc ich wiedza i umiejętności stają się poszukiwanym dobrem na rynku.

Raport nie precyzuje, o ile dokładnie miałyby wzrosnąć pensje. Podkreśla tylko, że w grupie na przykład kierowców i pracowników magazynowych w 2006 roku płace wzrosły średnio o 10 procent.