– mówi w rozmowie z DGP Erland Wiborg z partii FrP, ugrupowania wchodzącego w skład koalicji rządzącej. Polityk przyznaje, że jego partia nad projektem legislacyjnym pracuje wspólnie z partnerem koalicyjnym – Partią Konserwatywną.
Norwegia nie jest pierwszym państwem, w którym politycy głośno deklarują swoją niechęć do otwartej polityki socjalnej. W podobnym tonie na początku ubiegłego roku wypowiadał się premier Wielkiej Brytanii David Cameron. – – tłumaczył szef brytyjskiego rządu. O cięciach w zapomogach dla imigrantów w ostatnich miesiącach mówili także przedstawiciele rządów Szwajcarii i Niemiec.
– – argumentuje Erland Wiborg. Kilka dni wcześniej na stronie internetowej swojego ugrupowania Wiborg w bardzo dosadny sposób wyrażał poglądy związane z eksportowaniem zasiłków. Aby dowieść nierówności w podziale świadczeń, polityk wskazywał na różnicę między polskimi i norweskimi realiami. – – podkreślał Wiborg i wyliczał, że zsumowanie wszystkich zasiłków w wielu przypadkach odpowiada solidnemu polskiemu wynagrodzeniu.
Jeśli chodzi o takie porównanie, norweski polityk ma rację. Najczęściej wysyłane zasiłki rodzicielskie to kontantstotte, w kwocie 6000 koron miesięcznie (ok. 2880 zł), które w Norwegii przysługuje rodzicom dzieci w wieku 13–23 miesięcy, oraz barnetrygd w wysokości 970 koron (ok. 466 zł), które można pobierać na dziecko do 18. roku życia. Dla porównania minimalne wynagrodzenie w naszym kraju wynosi dziś 1750 zł brutto.
ZOBACZ TAKŻE: 200 zł zasiłku dla bezrobotnych dziennie? Oto słynny norweski socjal>>>
Czy Polacy są jednak istotnym obciążeniem dla norweskiego systemu socjalnego? Liczby pokazują, że rozliczenia Norwegowie powinni zacząć od samych siebie. Według ubiegłorocznych wyliczeń tamtejszego ministerstwa pracy Polacy stanowią niewielki odsetek wszystkich mieszkańców Norwegii, którzy przysługujące im świadczenia socjalne eksportują za granicę. W 2012 r. miało to dotyczyć zaledwie 418 naszych rodaków miesięcznie. Obecnie, według wyliczeń FrP – ponad 600. Dla porównania każdego miesiąca za granicę wypływa ponad 55 tys. emerytur dla Norwegów, którzy jesień życia spędzają w innych częściach świata. W kwestii emerytur Wiborg okazuje się jednak mniej radykalny. – pisał Wiborg na stronie swojego ugrupowania.
Borys Borowski, szef firmy konsultingowej MultiNOR, przestrzega przed poważnym traktowaniem deklaracji norweskiego polityka. – – tłumaczy Borowski i jednoznacznie odnosi się do planów Partii Postępu. – – zapewnia Borowski.
W opinii Borowskiego stanowisko Partii Postępu jest niczym innym jak chęcią przypomnienia o sobie na norweskiej scenie politycznej. –– wyjaśnia dyrektor MultiNOR-u. Podkreśla przy tym, że nastroje większości społeczeństwa norweskiego nigdy nie były i nie są antypolskie. – – kwituje Borowski. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w 2007 r. w Norwegii mieszkało 36 tys. naszych rodaków. W 2013 r. liczba ta była prawie dwukrotnie wyższa i wyniosła 71 tys.